Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Świat

Co się zdarzyło w Kazachstanie?

Fala protestów trwa od 2 stycznia. Na fot.: płonący budynek w Ałmaty. Fala protestów trwa od 2 stycznia. Na fot.: płonący budynek w Ałmaty. Vladimir Tretyakov/AP / EAST NEWS
Wygląda na to, że do spontanicznego wybuchu społecznego każda strona próbuje teraz dopisać swoją teorię. A najbardziej korzystają Rosjanie.

Jasne jest to, co było widać gołym okiem: wisząca już od jakiegoś czasu nad władzami chmura społecznego niezadowolenia wybuchła w pierwszych dniach stycznia. Bezpośrednim impulsem była podwyżka cen gazu LPG, na które to paliwo Kazachowie w ramach oszczędności masowo przerabiają samochody. Ale społeczna frustracja w zasadzie w nieźle – jak na poradzieckie państwo Azji Środkowej – radzącym sobie Kazachstanie była odczuwalna już od jakiegoś czasu.

Kazachowie, owszem, jeździli po coraz lepszych drogach, ich miasta wyglądały coraz ładniej i żyło się w nich coraz wygodniej. Narzekali jednak na rozpanoszoną w kraju korupcję, na arogancję władzy, na wszędobylskie macki oligarchów, głównie klanu związanego z byłym prezydentem, a raczej – bo tak brzmi jego oficjalny tytuł – Pierwszym Prezydentem Nursułtanem Nazarbajewem.

Policjanci szykujący się do zablokowania demonstracji w Ałmaty.Vladimir Tretyakov/AP/EAST NEWSPolicjanci szykujący się do zablokowania demonstracji w Ałmaty.

Nazarbajew, wystylizowany na ojca narodu, odszedł niby ze swojego stanowiska w 2019 r. po wielu dekadach rządów, ale Kazachowie nie uwierzyli w ten manewr. I słusznie: Nazarbajew, budowniczy niepodległego Kazachstanu i miasta Nur-Sułtan, przedziwnej kazachskiej stolicy, wzniesionej w zasadzie od zera wśród pustych stepów, nie zniknął na dobre. Pozostał na tylnym siedzeniu wraz ze swoim groteskowym kultem jednostki i ogromnymi wpływami w biznesie.

Ostre starcia z mundurowymi

Co więcej, podobnie jak w Rosji, zaczął wyczerpywać się niepisany układ, jaki społeczeństwo zawarło z władzą: rząd w jego myśl miał zapewniać obywatelom stabilizację i warunki do bogacenia się, a społeczeństwo miało rządowi nie za bardzo patrzeć na ręce. Nazarbajew przykrywał dodatkowo tę umowę zapożyczoną od dalekowschodnich autokratów narracją mówiącą, że zanim społeczeństwo dojrzeje do prawdziwej demokracji, trzeba je „wychować” i urządzić.

Polityka 3.2022 (3346) z dnia 11.01.2022; Ludzie i wydarzenia. Świat; s. 10
Reklama