Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Świat

Skrajna norma

Francja przed trzecią turą wyborów. Marazm miesza się z buntem

Emocje z finału kampanii wyborczej wyparowały tak szybko, jakby zażarta rywalizacja w ogóle nie miała miejsca. Emocje z finału kampanii wyborczej wyparowały tak szybko, jakby zażarta rywalizacja w ogóle nie miała miejsca. Panoramic / PAP
Francja wybrała Emmanuela Macrona na drugą kadencję. Ale już w czerwcu w wyborach parlamentarnych szykuje się dogrywka. Będzie się działo, bo Francuzom w starym ustroju już za ciasno.
Znaczenie zwycięstwa Macrona jako pierwszy podważył lider lewicy Jean-Luc Mélenchon.Fred Marvaux/Parlament Europejski Znaczenie zwycięstwa Macrona jako pierwszy podważył lider lewicy Jean-Luc Mélenchon.

„Uff…” – to bodaj najwymowniejszy komentarz prasy światowej na temat reelekcji Emmanuela Macrona. Zamiast entuzjazmu zaledwie ulga wśród zwolenników liberalnej demokracji, bo kolejnego sukcesu w Europie nie odniosła skrajna prawica. Ale to wcale nie oznacza końca kłopotów.

Emocje z finału kampanii wyborczej wyparowały tak szybko, jakby zażarta rywalizacja w ogóle nie miała miejsca. Ostatecznie w głowach wyborców na przyszłość pozostały nie obietnice zwycięzcy, ale zaskakujące rozważania o „pyrrusowym zwycięstwie” – o tym, że Macron został „źle wybrany”, co ma przekładać się na przebieg kampanii przed wyborami parlamentarnymi, które już w czerwcu.

Polityka 19.2022 (3362) z dnia 03.05.2022; Świat; s. 52
Oryginalny tytuł tekstu: "Skrajna norma"
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Dołączam

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >