Call girls dla elity

Seks za zamkniętymi drzwiami
W stolicy USA przez 13 lat działała luksusowa agencja towarzyska dla vipów. Władzę w Kongresie, a potem także w Białym Domu, sprawowali wtedy republikanie, etatowi obrońcy moralności.

Wśród ponad 130 kobiet pracujących w Pamela Martin and Associates, jak nazywała się firma, zdarzały się nawet profesorki college’u. Deborah Jeanne Palfrey, właścicielka agencji, twierdzi, że w ciągu 90 minut spędzonych z mężczyzną, który płacił 275–300 dol., kobiety oferowały wyłącznie swoje towarzystwo. Każda podpisywała kontrakt, w którym czarno na białym widniało, że nie wolno jej uprawiać z klientem seksu. Wykonywanie najstarszego zawodu świata jest bowiem w USA zakazane.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną