Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

Zwyczajna monarchia

Zwyczajna monarchia? Norwegią wstrząsa seria skandali. Nie zawsze chodzi o Epsteina

Dla Norwegów monarchia to symbol ich wciąż dość młodego państwa. U góry od prawej stoją
książę Haakon i jego syn Sverre Magnus, poniżej córka Ingrid Alexandra i żona Mette-Marit. Dla Norwegów monarchia to symbol ich wciąż dość młodego państwa. U góry od prawej stoją książę Haakon i jego syn Sverre Magnus, poniżej córka Ingrid Alexandra i żona Mette-Marit. Rex Features / East News
Norwegią wstrząsa seria skandali i tylko za jeden z nich odpowiada Jeffrey Epstein. W innych okolicznościach skończyłoby się rewolucją, ale przecież królowie to też ludzie.

„Przyjdź tu i uratuj mnie, umieram z nudów!” – taki esemes wysłała norweska następczyni tronu Mette-Marit do swojego przyjaciela Jeffreya Epsteina w 2012 r. Czyli już po jego pierwszej odsiadce za przestępstwa seksualne i seks z 14-latką. Księżna była wówczas na jakimś oficjalnym wydarzeniu w Nowym Jorku. Kilka tygodni po nowojorskiej nudzie, którą ostatecznie umiliły jednak zakupy w towarzystwie jednej z przyjaciółek Epsteina, księżna nudziła się na królewskim ślubie w Luksemburgu, o czym także powiadomiła Jeffreya. Innym razem, ponownie deklarując nudę, pytała: „Odwiedzisz mnie niedługo? Tęsknię za moim zwariowanym przyjacielem!”.

Sprawę wyroku przyjaciela za seks z nieletnią przyszła królowa Norwegii skomentowała: „Kiepsko to wygląda”. I dodała uśmiechniętą buźkę. Czy usprawiedliwieniem będzie fakt, że zawsze miała słabość do bad boys? Ojciec jej pierwszego dziecka, Mariusa, handlował narkotykami i odsiadywał za to wyrok, kiedy ona – dziewczyna z ludu z mocno imprezową przeszłością – spotkała przyszłego króla Norwegii Haakona.

Poczciwiec ten chyba nie wiedział zbyt dużo o przyjaźni żony z seksualnym predatorem, a w opublikowanych 30 stycznia aktach Epsteina Mette-Marit pojawia się ponad tysiąc razy. Ton mailowych i esemesowych konwersacji jest intymny, często wręcz flirtujący. Kiedy Epstein leci do Paryża, Mette-Marit pisze, że to idealne miasto do małżeńskiej zdrady. W innym mailu dziękuje mu za kwiaty. Pisze, że jest czarujący. W 2013 r. zatrzymuje się na kilka dni w domu Epsteina na Florydzie – tym samym, w którym zgwałcono wiele młodych kobiet.

Czy naprawdę nie wie, z kim ma do czynienia? Czy jest raczej tak, jak sugeruje dziennikarka szwedzkiego „Dagens Nyheter” Johanna Fränden: przyjaźnie Epsteina z kobietami ze świecznika jak Mette-Marit, pokazują perwersyjną wersję patriarchatu, gdzie kobiety na szczycie społecznej drabiny nie mają problemu z tym, że mężczyźni, z którymi obcują, krzywdzą kobiety z niższych klas społecznych.

Polityka 8.2026 (3552) z dnia 17.02.2026; Świat; s. 52
Oryginalny tytuł tekstu: "Zwyczajna monarchia"
Reklama