Przeskoczyć noc
Gwałciciele pani Pelicot. Dlaczego Gisèle pisze książkę o radości życia? „Niech oni się wstydzą”
Przypomnijmy: we wrześniu 2020 r. 68-letni Dominique Pelicot, mąż Gisèle, z zawodu elektryk, nagrywał wideo, kierując telefon komórkowy pod spódnice klientek supermarketu w pobliżu jego domu w Prowansji. Ochroniarz sklepu to zauważył, zabrał mu telefon, a jedna z kobiet zgłosiła sprawę na policję. Gisèle opiekowała się wtedy wnukami w Paryżu.
Pelicot został przesłuchany. Nie wyraził jednak skruchy, nie chciał zeznawać, więc funkcjonariusze zdecydowali się przeszukać jego dom. W komputerze znaleziono pliki z materiałami rejestrującymi gwałty na Gisèle (ponad 20 tys. zdjęć i filmów), także ogłoszenia zachęcające do seksu z nią na jednym z portali oraz korespondencję Dominique’a z innymi mężczyznami na osobnej karcie SIM. Odnaleziono też kilka zdjęć córki pary w erotycznej bieliźnie.
Po powrocie Gisèle do domu, w listopadzie 2020 r., małżeństwo zostało wezwane wspólnie na komisariat. Według zeznań kobiety nie była ona świadoma dokonywanych na niej gwałtów. Jak wspomina, nie lubiła nocy, uważała, że ból głowy i utrata włosów wynikają z jakiejś choroby. Materiał dowodowy w tej sprawie objął niemal 10 lat i 72 mężczyzn.
Wieloletnie przestępstwa miały miejsce w Mazan na południu Francji, dokąd para przeniosła się na emeryturę z przedmieść Paryża w 2013 r. Dom z basenem, prowansalski klimat, mili sąsiedzi i państwo Pelicot – starsze małżeństwo z wieloletnim stażem. Niczym niewyróżniający się, jowialny staruszek Dominique Pelicot okazał się jednak seksualnym maniakiem.
Jak na ironię losu w Mazan znajduje się rodzinny zamek Markiza de Sade’a, noszącego tytuł markiz de Mazan, niedaleko znajduje się też druga posiadłość de Sade’a – Château de Lacoste, w której gospodarz urządzał liczne orgie.