Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Świat

Irańska pułapka

Irańska pułapka. Trump musi zdobyć jakieś trofeum, ale trudno dopatrzyć się tu strategii

Demonstracja poparcia dla Modżtaby Chameneiego, Teheran, 9 marca. W górnym rogu jego portretu: Ruhollach Chomeini i Ali Chamenei. Demonstracja poparcia dla Modżtaby Chameneiego, Teheran, 9 marca. W górnym rogu jego portretu: Ruhollach Chomeini i Ali Chamenei. Majid Asgaripour/Reuters / Forum
Nowy przywódca Iranu Modżtaba Chamenei paradoksalnie może się okazać dla Donalda Trumpa sposobem na wyjście z wojny, w której dobrego dla Ameryki końca nie widać.

Po szybkim sukcesie w Wenezueli prezydent Donald Trump mógł zakładać, że podobnie będzie z Iranem. Nowe zwycięstwo było mu tym bardziej potrzebne, że w polityce wewnętrznej szedł ostatnio od kryzysu do kryzysu – sprawa Epsteina, obalenie ceł przez Sąd Najwyższy, problemy na rynku pracy. Wszystko to skutkowało rekordowo niskimi notowaniami Trumpa: według sondażu dla CNN przed obecną wojną popierało go zaledwie 32 proc. Amerykanów.

Atak na Iran mógł zatem wydawać się ratunkiem dla Trumpa. A teraz wygląda na pułapkę.

Od 28 lutego Amerykanie i Izraelczycy przeprowadzili już ponad 4,5 tys. uderzeń na Iran, zgodnie ze stanem na niedzielę. Ataków ze strony Iranu było 3,5 tys., w sumie na 12 krajów z regionu. Po stronie irańskiej jest już co najmniej 1,5 tys. ofiar, kolejne 500 w Libanie. Zginęło też sześciu amerykańskich żołnierzy, po stronie izraelskiej straty to ok. 30 osób.

Gdy zamykaliśmy ten numer POLITYKI, płonęły magazyny paliwa w Teheranie. W Kuwejcie palił się jeden z najwyższych wieżowców. W weekend Amerykanie zniszczyli odsalarnie wody na jednej z irańskich wysp, w odpowiedzi Iran zniszczył największą odsalarnię w Bahrajnie. W nocy z niedzieli na poniedziałek cena baryłki ropy Brent pierwszy raz od czterech lat przebiła 100 dol., a na polskich stacjach paliw coraz częściej w cenniku pojawia się siódemka z przodu.

Iran strzela do wszystkich

Trudno się czyta strategię Stanów Zjednoczonych i Izraela. Tym bardziej że działają poza prawem międzynarodowym. Otóż jedno państwo może zaatakować drugie legalnie tylko w dwóch przypadkach. Jeśli na interwencję zgodzi się Rada Bezpieczeństwa ONZ (to oczywiście nie ten przypadek) lub kiedy zdaniem atakującego napaść drugiej strony jest nieuchronna, ale wymaga to twardych dowodów (urzędnicy administracji przyznali w poprzednią niedzielę przed Kongresem, że ich nie było).

Polityka 11.2026 (3555) z dnia 10.03.2026; Temat tygodnia; s. 12
Oryginalny tytuł tekstu: "Irańska pułapka"
Reklama