Wojna w Afganistanie – końca nie widać, a odbudowa nie postępuje

Neverending story
W Iraku działania zamachowców cichną (niektórzy twierdzą, że chwilowo). W Afganistanie przeciwnie - nasilające się od wiosny 2005 roku ataki sięgnęły szczytów.

Ponad pięć lat od rozpoczęcia wojny nadal nie widać jej końca. Ponad 10 tys. osób zginęło w ciągu ostatnich dwóch lat - w tym 300 zagranicznych żołnierzy (według szacunków organizacji pozarządowych). Odbudowa kraju nie postępuje.

Więcej żołnierzy

W Waszyngtonie uważa się obecnie, że Afganistan może być większym i dłuższym wyzwaniem niż Irak. Według anonimowego wysokiego urzędnika administracji amerykańskiej, wojskowi amerykańscy chcą zmniejszenia zaangażowania w Iraku i wzmocnienia oddziałów w Afganistanie.

"Sytuacja w Afganistanie nie poprawia się ani się nie pogarsza" (Washington Post). Amerykanie naciskają na większy udział NATO w afgańskiej misji, argumentując, że sami "muszą poświęcić więcej uwagi Irakowi". Stany Zjednoczone regularnie ponaglały 26 krajów biorących udział w misji, by zapewniły więcej żołnierzy oraz oficerów wojskowych i policyjnych do szkolenia Afgańczyków. W grudniu sekretarz obrony Robert Gates wezwał inne kraje sojusznicze do wypełnienia "luki w misji". Szczyt NATO, który ma się odbyć w kwietniu w Bukareszcie, poświęcony będzie właśnie sytuacji w Afganistanie.

Stany Zjednoczone utrzymują obecnie 160 tys. żołnierzy w Iraku i 26 tys. w Afganistanie - około połowę w ramach 40-tysięcznych sił bezpieczeństwa NATO. Obok USA, wśród krajów koalicji natowskiej najbardziej zaangażowane w walki są Wielka Brytania, Holandia, Kanada i Australia. (Reuters)

Więcej maków

Uprawa maków opiumowych wzrasta - i rośnie najszybciej na obszarach znajdujących się pod kontrolą brytyjską, podaje BBC. Nie istnieje uzgodniona międzynarodowa strategia antynarkotykowa. Np. rząd brytyjski właśnie finansuje poświęcony jej projekt oparty na zastosowaniu fotografii lotniczej, który będzie kosztował ponad 10 mln USD, a który i tak powiela materiały dostępne już ze źródeł amerykańskich, oenzetowskich i brytyjskich. Z 70 mld USD asygnowanych na tworzenie alternatywnych źródeł dochodu dla rolników uprawiających mak opiumowy wydano na ten cel niewiele ponad 1 mln USD.

Niszczycielska siła pomocy

Po pięciu latach misji efekty pomocy międzynarodowej w Afganistanie okazują się mierne, niosąc poważne konsekwencje dla bezpieczeństwa w regionie, pisze BBC

W raporcie opublikowanym ponad rok temu, Bank Światowy ostrzegał przed "niszczycielską siłą pomocy zagranicznej" tworzącej państwo w państwie. Afgańczycy nie są w stanie ubiegać się o duże kontrakty budowlane, takie jak drogi. Większość międzynarodowych urzędników, działaczy humanitarnych i konsultantów żyje w hermetycznym odosobnieniu: odradza im się wychodzenie poza strzeżone tereny, czasem otrzymują bardzo wysokie pensje podczas bardzo krótkich kontraktów. Większość pieniędzy na pomoc w Afganistanie wraca więc do krajów, które je podarowały.

Zmiana taktyki

Brytyjska polityka w Afganistanie przechodzi najpoważniejszą redefinicję od 2001 roku, pisze BBC. W Kabulu podwojono ilość dyplomatów, którzy angażują się teraz bezpośrednio w kontakty z rządem afgańskim i "wychodzą w teren". Afganistan stał się "jednym z głównych priorytetów polityki zagranicznej Wielkiej Brytanii", powiedział nowy ambasador brytyjski w Kabulu (od maja 2007), Sir Sherard Cowper-Coles.

Także Amerykanie zmieniają doktrynę wojskową w Afganistanie. Zgodnie z nowymi wytycznymi dla sił amerykańskich akcent zostaje przesunięty z zaangażowania militarnego na budowę instytucji państwowych, które są również "ważną częścią zwalczania działań antyterrorystycznych". "Będziemy dyskutować, czy robimy wystarczająco dużo, by wesprzeć nie tylko afgańską armię, ale i instytucje państwowe, takie jak policja", powiedział agencji Reutersa wysoki urzędnik NATO.

Pusta przestrzeń

Według byłego naczelnego dowódcy sił NATO, emerytowanego generała amerykańskiego korpusu piechoty morskiej Jamesa L. Jonesa, strategiczne konsekwencje przegranej zarówno w Iraku, jak i Afganistanie będą bardzo dotkliwe (za: Washington Post). "Reszta świata słucha, o czym mówimy, a o Afganistanie mówimy niewiele... Jeśli pozwolimy, by ten temat zniknął z nagłówków gazet, popełnimy błąd".

Biały Dom jest poddawany presji. Dowódca sił koalicyjnych w Iraku, generał David Petraeus chce utrzymać obecny poziom zaangażowania w Iraku, by "utrwalić zdobycze bezpieczeństwa". Urzędnicy administracji waszyngtońskiej i zewnętrzni eksperci przewidują, że prezydent Bush prawdopodobnie go posłucha i będzie bardzo ostrożny w przyspieszaniu wycofywania wojsk z Iraku. Był głównym inicjatorem wzmocnienia obecności wojskowej w tym kraju - mimo nacisków w administracji i poza nią, by rozpocząć wycofywanie wojsk.

Jedną z interpretacji obecnej amerykańskiej taktyki w Afganistanie proponuje profesor Marc W. Herold z Uniwersytetu New Hampshire. Afganistan ma być "pustą przestrzenią" utrzymywaną najniższym kosztem. Stąd m.in. rola lokalnych sił afgańskich, które zastąpią żołnierzy amerykańskich w wykonywaniu rutynowych czynności i operacji naziemnych, które będą wspierane przez Amerykanów z powietrza.

 

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj