Afganistan według Kapuścińskiego
Jako korespondent zagraniczny debiutował reportażami z Azji, które czekają na odkrycie. Sam ich nigdzie nie cytował. Może zatarły się w pamięci, a może sądził, że o początku drogi nie warto wspominać.

 

Zapewne nie gromadził wycinków, żeby po czasie sprawdzić, jak ocenia to, co napisał kiedyś. Wycinek to przeszłość. Przeszłością interesował się jako historyk z wykształcenia. Ale nie własną. Dziennikarstwo zaczyna się wtedy, kiedy dziennikarz może podpisać nazwiskiem po latach to, co napisał wcześniej. Jeśli nie może, dziennikarstwo się kończy. Zobaczmy, jak to jest w przypadku Ryszarda Kapuścińskiego.

Rozkłady lotów zatrzymały go w Kabulu, kiedy wracał z Indii do Polski w 1957 r.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną