Świat

Do czego służy cyklon?

100 tys. ofiar cyklonu w Birmie

Pracownicy organizacji humanitarnych nadal krytykują rząd Birmy za niedopuszczanie zagranicznych ekspertów od pomocy. Fot. paulwan8, Flickr, CC by SA Pracownicy organizacji humanitarnych nadal krytykują rząd Birmy za niedopuszczanie zagranicznych ekspertów od pomocy. Fot. paulwan8, Flickr, CC by SA
Birmańczycy okazali się bardziej solidarni niż ich przywódcy.

 

Minęło sześć tygodni od kiedy cyklon Nargis zabił według szacunków ONZ ponad 100 tys. osób w delcie rzeki Irrawaddy. Spodziewano się dalszych ofiar kataklizmu, ale Birmańczycy potrafili sobie pomóc.

Nieżywy albo szczęśliwy

W najbardziej poszkodowanych wioskach żywioł nie zostawił śladów życia. Większość osób, które zginęły 2 i 3 maja, kiedy cyklon uderzył, utonęło. Tych, którzy ocaleli, wody powodzi zaniosły daleko od domu. Poza tym nie są jednak w złym stanie i nie potrzebują natychmiastowej pomocy lekarskiej, stwierdzają pracownicy organizacji pomocy humanitarnej. Nie odnieśli obrażeń w skutek spadających odłamków skał i zawalających się budynków, tak jak to się często dzieje w następstwie kataklizmów - tak jak to się ostatnio stało po trzęsieniu ziemi w Chinach.

Pracownicy organizacji humanitarnych nadal krytykują rząd Birmy za niedopuszczanie zagranicznych ekspertów od pomocy i marnowanie czasu, podczas gdy spuchnięte ciała topielców zatruwają wodę a ocaleni nie mają co jeść. Okazuje się jednak, że sytuacja nie jest aż tak dramatyczna. "To co zrobiły organizacje lokalne, grupy medyczne i niektórzy przedsiębiorcy jest imponujące", mówi Ruth Bradley Jones z brytyjskiej ambasady w Rangunie, stolicy Birmy. "To prawdziwi bohaterowie pomocy humanitarnej".

Prawdziwi bohaterowie humanitarni


Dyskusja na temat wpuszczenia obcokrajowców i zrzutów pomocy z powietrza bez zgody władz Myanmaru przyćmiła informacje o pomocy, jaką udzielili sobie sami Birmańczycy.

Stany Zjednoczone oskarżyły reżim w Birmie o "przestępcze zaniedbanie". Także wielu pracowników organizacji humanitarnych potwierdza to oskarżenie. Junta nie miała wystarczających środków do prowadzenia długotrwałej akcji pomocy, ale nie wpuściła wojskowych helikopterów i statków, które chciały wysłać Stany Zjednoczone, Francja i Wielka Brytania.

Oskarżenia o upolitycznianie kryzysu padły również na ONZ. O próbę zbicia politycznego kapitału na cyklonie są oskarżane niektóre kraje zachodnie zasiadające w Radzie Bezpieczeństwa. W efekcie Chiny i Rosja, dwa kraje z mocą weto, zajęły odrębne stanowisko, stwierdzając, że kryzys humanitarny w Birmie nie jest "zagrożeniem dla międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa" i dlatego nie ma podstaw do ingerencji tego najpotężniejszego politycznego organu Narodów Zjednoczonych. Zrzuty z powietrza zostały odrzucone, a jednostronna interwencja z tytułu "odpowiedzialności za ochronę" (R2P) okazała się niewypałem - z powodu politycznych implikacji i silnego sprzeciwu krajów rozwijających się.
 
 

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

A gdyby internet przestał działać...

Z internetu korzysta już prawie połowa ludzkości. Co by się stało, gdyby pewnego dnia przestał działać?

Edwin Bendyk, Piotr Rutkowski
16.04.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną