Syria wraca do gry

Syria rozgrywa
Kraj, który USA nadal uważają za bandycki, powoli odzyskuje prestiż.

Rok temu prezydent Baszar al-Assad był pariasem na międzynarodowej scenie politycznej. Syrię traktowano po części jak trędowatą. Teraz analitycy twierdzą, że kraj, który Stany Zjednoczone nadal uważają za bandycki, odzyskuje prestiż. Bez Syrii nie będzie pokoju na Bliskim Wschodzie.

Niebezpieczne związki

W jednym z największych zamachów od dziesięciu lat (w Syrii stosunkowo rzadkich) w sobotę w Damaszku zginęło 17 osób. Nie wyjaśniono do końca, kto jest winny eksplozji samochodu-pułapki. Według syryjskich ekspertów za wybuchem stoją grupy w Libanie lub Izrael. Według ekspertów libańskich i zachodnich - Arabia Saudyjska. Autorów może być wielu i nikt nie jest poza podejrzeniem, bo syryjskie powiązania w regionie są skomplikowane, czasem wręcz wydają się wykluczać. Syria, ten zdeklarowany sojusznik Iranu, prowadzi np. rozmowy z Izraelem (za pośrednictwem Turcji). Jako jeden z pierwszych krajów Syria poparła wkroczenie wojsk rosyjskich do Gruzji, mimo że miesiąc wcześniej prezydent al-Assad gościł w Pałacu Elizejskim na zaproszenie prezydenta Sarkozego.

Obiad z diabłem

Sarkozy zaprosił al-Assada na spotkanie Unii Śródziemnomorskiej w Paryżu - projekcie, który ma zbliżyć kraje Maghrebu w myśl francuskich aspiracji. Asad, jako honorowy gość, wziął udział w obchodach rocznicy zdobycia Bastylii. Efektem wizyty było historyczne obwieszczenie: Syria nawiąże stosunki dyplomatyczne z Libanem. Kiedy na początku września Sarkozy rewizytował, notowania Syrii jeszcze bardziej podskoczyły.

Przesłanie jest czytelne: Paryż otwiera nowy rozdział stosunków na Bliskim Wschodzie, kończąc z polityką Jacquesa Chiraca. „W pewnym momencie trzeba zjeść obiad z diabłem", jak twierdzi francuski politolog Moreau Defarges.

Podczas jednak gdy Francja wyrusza na Bliski Wschód z misją oddzielenia Syrii od Iranu, al-Assad jedzie do Teheranu omawiać eskalację konfliktu w sprawie irańskiego programu nuklearnego. Teheran zapewnia, że stosunki republiki islamskiej z republiką arabską nie ucierpią z powodu miesiąca miodowego Syrii z Francją. Iran i tak zamierza w Syrii inwestować. Agencja Fars podała ostatnio, że przeprowadzono analizę wykonalności irańskich inwestycji w różnych sektorach syryjskiej gospodarki. Prezydent Ahmadinedżad zatwierdził też plan tworzenia specjalnej strefy handlu preferencyjnego.

Na wezwania, by Syria przestała zadawać się z Iranem, prezydent al-Assad odpowiada, że presja Zachodu tylko wzmocni ich więzy. "Jedyną możliwą do wyobrażenia sytuacją, w której Syria zdystansuje się wobec Iranu jest zbliżenie Teheranu z Izraelem i poparcie Ameryki dla Arabów". Co należy uznać za żart.

Hodowla węży

Nie wiadomo, czy uznać za sensację, czy też za blef - pisze prasa - informację, że Syria, technicznie od 60 lat w stanie wojny z Izraelem, rozpoczęła rozmowy z Tel Awiwem. Dobrze poinformowani twierdzą, że w negocjacjach poczyniono "zdumiewające postępy" (donosi Der Spiegel). Damaszek i Jerozolima dementują jednak te rewelacje. „Nazywanie kontaktów z Izraelem negocjacjami to przesada", mówi al-Assad. Tel Awiw powtarza, że alians Syrii z Iranem zagraża istnieniu Izraela, a prasa izraelska pisze po zamachu, że "reżim, który wyhodował węża terroryzmu może teraz paść od jego trucizny".

O hodowaniu węży mowa także w przypadku zacieśniających się stosunków Rosji z Syrią. Prezydent Miedwiediew rozmawia z al-Assadem na temat rozwoju współpracy między flotami morskimi, dostaw rosyjskiej broni i rozmieszczenia sytemu obrony rakietowej Iskander (odpowiedzi na "polską" tarczę). Rosja pracuje także nad syryjsko-irackim rurociągiem.

Jedynym krajem, którego brakuje na liście zabiegających o Syrię są Stany Zjednoczone. Prezydent al-Assad oskarża Amerykę o podżeganie do wojny na Bliskim Wschodzie, a Ameryka Syrię o sponsorowanie terroryzmu (samobójczych zamachowców, którzy w Iraku atakują amerykańskich żołnierzy). Na Damaszku ciąży zarzut udziału w zabójstwie premiera Libanu Rafika al-Haririego - i amerykańskie sankcje nałożone w 2003 r.

Wielki plan

Czy to jednak nie nazbyt odważna teoria, że Syria współpracuje z Izraelem? Der Spiegel dowodzi, że intencje prezydenta al-Assada w stosunku do Izraela są prawdziwe. Może o tym świadczyć oczyszczanie prezydenckiego otoczenia z najbardziej radykalnych wpływów. Ostatnio zamordowano wysokiego rangą członka Hezbollahu, przez lata figurującego na szczycie listy Mossadu; potem doradcę prezydenta - szefa syryjskiego programu broni masowego rażenia. Usunięty (w mniej nieodwołalny sposób) został szwagier al-Assada. Są też plany deportowania z Syrii wieloletniego przywódcy Hamasu. Nie wszystkie tropy politycznych morderstw prowadzą do prezydenckiego pałacu, ale tendencje są czytelne. Podobno rzeczywiście powstał wielki plan: al-Assad dostosuje się do życzeń Zachodu, w zamian za co otrzyma miliardowe pożyczki i perspektywę zacieśnienia stosunków z UE.

Według Karima Aga Khana IV, duchowego przywódcy szyickiej sekty Ismaelitów, który niedawno gościł w Syrii i rozmawiał z prezydentem al-Assadem, Syria rzeczywiście ma zamiar podpisać pakt z arcywrogiem Izraelem. „Co, jak przewiduje, nastąpi za około dwa lata".

  

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną