Mołdawskie burdy

Strażnicy ostatniego bastionu
Mołdawia: zamiast pokojowego przewrotu, demonstracja zamieniła się w uliczną burdę.

Niedzielne (5 kwietnia) wybory w Mołdawii wygrali tamtejsi komuniści. Zwyciężyli trzeci raz z rzędu, a w nowym parlamencie powinni zająć aż 60 proc. miejsc. Wynik gwałtownie oprotestowała opozycja, która przy pomocy internetowego serwisu społecznościowego Twitter wyprowadziła na ulice Kiszyniowa ponad 10 tys. młodych ludzi. Zażądała powtórzenia wyborów i zarzuciła prezydentowi Władimirowi Woroninowi rażące fałszerstwa.

Protest miał być nie tylko wezwaniem do gruntownych reform, ale także początkiem antykomunistycznej i prozachodniej rewolucji, podobnej w przebiegu do rewolucji pomarańczowej na sąsiedniej Ukrainie.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną