Dobre nawyki

Bądź pragmatyczny jak buddyjski mnich

Luna Vandoorne / Shutterstock
Jak opuścić swój umysł i poprzyglądać się sobie niczym mucha ze ściany.

„Zamknij oczy. Powróć do sytuacji z przeszłości…” – to początek instrukcji, którą słyszą osoby uczestniczące w badaniach nad autorefleksją. Dalsza część ma dwa warianty. Pierwszy zaleca przyglądanie się rozwojowi przeszłej, ważnej i emocjonującej sytuacji, tak jakby człowiek ponownie w niej uczestniczył, raz jeszcze ją przeżywał. W drugim pojawia się sugestia: „Cofnij się o kilka kroków. Zajmij miejsce, z którego będziesz mógł obserwować bieg zdarzeń i siebie z oddalenia. Przyjrzyj się rozwojowi sytuacji z dystansu”.

Czy pozornie niewielka modyfikacja instrukcji może zmieniać ludzkie doświadczenie? Őzlem Ayduk z University of California w Berkeley oraz Ethan Kross z University of Michigan przekonują, że tak. Tych dwoje profesorów psychologii intensywnie bada tzw. paradoks autorefleksji. Z jednej strony zastanawianie się nad bolesnymi przeżyciami i wydarzeniami, które je spowodowały, potrafi przynosić korzyści – pozwala nadać im sens, uspokoić emocje, wyciągać wnioski na przyszłość. Z drugiej strony powracanie myślami do dawnych niekorzystnych sytuacji, połączone z próbami ich zrozumienia, pogarsza nastrój, a czasami trwale odbiera radość i chęć życia. Jakim sposobem rozważanie własnych doświadczeń może przynosić tak różne skutki? Według Ayduk i Krossa znaczenie ma przyjmowanie określonej perspektywy.

Wyjść z zaklętego kręgu

Przy dokonywaniu autorefleksji człowiek ma do wyboru dwie możliwości. Jedną jest przyjęcie perspektywy pierwszoosobowej czy też zanurzonej. Perspektywa ta, w badaniach wywoływana pierwszym wariantem instrukcji, prowadzi do przeżywania dawnych emocji – tak jakby włączała w umyśle funkcję „replay”. Jeśli człowiek wybiera tę perspektywę w odniesieniu do doznań pozytywnych – np.

Reklama