Aleksander Krawczuk
25 grudnia 2009

Druga twarz Heroda

Morderca niewiniątek?

Właśnie owe przyczyny nienawiści do Heroda – surowość rządów, służalczość wobec imperium, okrutne traktowanie nawet własnej rodziny – pozwalają zrozumieć powstanie i prawdziwą wymowę opowieści o magach spieszących do Betlejem. Przyjęło się nazywać ich Trzema Królami. Tu przypomnijmy, że wczesna tradycja chrześcijańska ich nie zna. Ewangelia według św. Mateusza – a tylko ona przekazuje tę opowieść – mówi o magach (magoj). Tak nazywano wówczas astrologów, tłumaczy snów, znawców nauk tajemnych, zwłaszcza kapłanów irańskich. Dla pierwszych chrześcijan ich pokłon stanowił symbol ukorzeniania się nauk i wierzeń Wschodu przed Mesjaszem. Dopiero znacznie później pojawiły się określenia, że byli to „prawie królowie”. A jeszcze później uznano, że musiało ich być trzech, każdy bowiem składał swój dar osobny. I wreszcie przydano im imiona, całkowicie zmyślone.

Opowieść nasuwa jeszcze inne pytania i problemy. Przede wszystkim – gwiazda. Jakież mogło to być zjawisko na niebie? Rzeczywiście niezwykłe! Gwiazda bowiem nie tylko prowadzi magów, ale zatrzymuje się dokładnie nad miejscem urodzenia. To raczej statek kosmiczny, a nie ciało astronomiczne. Dalej: dlaczego magowie, mający takiego niebiańskiego przewodnika, zwracają się jeszcze o pomoc do Heroda? Chyba właśnie po to, aby wzbudzić jego czujność i strach przed przyjściem Mesjasza. Co kończy się rzezią niewiniątek.

Motyw bezbronnego dziecka, któremu pisana jest wielkość, lecz prześladuje je wróg już od urodzenia, jest częsty w mitach. Wystarczy przypomnieć choćby te o Heraklesie, Perseuszu, Romulusie i Remusie. Czy więc rzeź niewiniątek jest faktem? Jak się rzekło, mamy wyjątkowo dokładne dane o rządach Heroda. Źródła opisują szeroko jego zbrodnie, zwłaszcza rodzinne. Milczą wszakże o rzezi niewiniątek. Bo też byłaby ona czystym szaleństwem, sprzecznym z jego polityką. Herod mógł karać śmiercią własnych synów, nie mógł jednak sobie pozwolić na mordowanie dzieci poddanych, zwłaszcza Żydów, choćby tylko w jednej miejscowości. Przypomnijmy usunięcie orła. Sprawcy dopuścili się jawnego przestępstwa. Wydając na nich wyrok Herod – lękający się postawy ludu – częściowo ograniczył liczbę skazanych.

Mierniczy naszej ery

Czytelnik tego artykułu zapewne był łaskaw zwrócić uwagę, i to chyba z pewnym zdziwieniem, że dwukrotnie podaje się w nim datę śmierci Heroda: 4 r. p.n.e. A co jest początkiem naszej ery? Rok urodzenia Chrystusa. Czyżby więc Herod zmarł cztery lata przed urodzeniem Chrystusa? Przecież, jak poświadcza ewangelista, król czyhał na życie Mesjasza! Jak to pogodzić?

Pierwsi chrześcijanie oczekiwali przede wszystkim powtórnego, triumfalnego przyjścia Pana. A to wciąż się oddalało. Nie zajmowali się zbytnio historią. Tak samo zresztą, jak nie interesował ich wygląd cielesnej postaci Chrystusa. Kiedy w IV w. cesarzowa Konstancja poprosiła biskupa Euzebiusza z Cezarei o wizerunek Chrystusa, ten skarcił ją ostro: Czy nie wiesz, że nasza religia zabrania nam wykonywania wyobrażeń postaci? Wystarczało wiedzieć, że Chrystus urodził się za panowania cesarza Augusta, kiedy królem Judei był Herod. I że poniósł śmierć na krzyżu oraz zmartwychwstał za panowania Tyberiusza, gdy prokuratorem Judei był Poncjusz Piłat („umęczon pod Ponckim Piłatem”). Owszem, spierano się co do daty dziennej zmartwychwstania. Natomiast data przyjścia na świat wydawała się mniej ważna. Toteż w pierwszych wiekach Kościoły obchodziły ją w dniach różnych, zależnie od miejscowej tradycji. Dopiero w IV w. zwyciężył rzymski zwyczaj: dzień 25 grudnia. Zimowe przesilenie słoneczne było bardzo popularnym w imperium świętem Słońca Niezwyciężonego. Tak więc dokonano chrystianizacji antycznego kultu. Symboliczne zwycięstwo światła nad ciemnością!

A rok urodzenia? W VI w. jego ustaleniem zajął się mnich Dionizjusz Exiguus (Mały). Prowadził skomplikowane obliczenia, usiłował pogodzić różne dane – i popełnił pomyłkę. Przyjął, że Chrystus urodził się w 753 r. od założenia Rzymu. Z jakichś względów nie pamiętał, że dobrze poświadczony w różnych źródłach rok śmierci Heroda przypada na 748 od założenia Rzymu. Skoro zaś Chrystus przyszedł na świat jeszcze za życia Heroda, musiało się to stać właśnie w 748 r. – lub nawet wcześniej. Ile wcześniej? Kilka miesięcy, kilka lat? Przecież nie wiemy, jak długi był pobyt Rodziny w Egipcie!

Mówiąc inaczej: mamy obecnie, licząc od przyjścia na świat Chrystusa, rok 2013 – jeśli przyjmiemy, że urodził się dokładnie w roku śmierci Heroda. Ale równie możliwa jest data nawet o kilka lat wcześniejsza. Nie należy więc przywiązywać zbytniej wagi do rozważań, jaka to gwiazda prowadziła magów, skoro rok jest nieznany.

Przyjęta dziś powszechnie – skutkiem owej pomyłki! – roczna data narodzin ma charakter symboliczny. Z tym godzą się dziś wszyscy. Oczywiście rodzi się pokusa, by uznać datę bliższą rzeczywistej, to jest co najmniej 4 r. p.n.e. Któż jednak zdecyduje się na poprawianie dat we wszystkich dokumentach, dziełach, podręcznikach? Pomysł absurdalny. Pozostajemy więc przy umowności.

 

Polityka on Facebook
Newsletter
Zamów newsletter, by otrzymywać najciekawsze artykuły na swój adres e-mail
« »

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną