Paweł Kowal
10 lutego 2012

Mieczysław F. Rakowski - polski Dubczek

Chciał być polskim Dubczekiem

W jakich okolicznościach doszło do powierzenia w 1988 r. Mieczysławowi F. Rakowskiemu stanowiska premiera rządu PRL?

Tu Zbigniew Messner, proszę mnie połączyć z generałem Jaruzelskim.

– Niestety to niemożliwe, pan generał śpi.

– Proszę go zbudzić i powiedzieć, że dzwoni premier.

– Dobrze, panie premierze, postaram się połączyć.

(Jaruzelski): – No dzień dobry, Mieczysławie, czy coś się stało?

– Ja nie jestem Mieczysław, generale, ja jestem Zbigniew, jeszcze premier – Messner poirytowany rzuca słuchawką, a (Jaruzelski) szybko się ubiera i pędzi do Urzędu Rady Ministrów”. (Dariusz Wilczak, „Generalissimus”).

Wojciech Jaruzelski zdawał sobie sprawę z napięcia na linii Messner–Rakowski. W 1985 r. postawił na pierwszego, a Rakowskiego odsunął w cień polityki, na wicemarszałka Sejmu. „Mietek, to nie czas, ja do ciebie sięgnę” – pocieszał Rakowskiego. W 1988 r., prawdopodobnie już od wiosny, myślał o pozbyciu się Messnera, ale decyzje jak zawsze u niego dojrzewały miesiącami. „Na pewno Rakowski miał powody do głębokiej frustracji, kiedy nie został w 1985 r. premierem. I może mieć powody do gorzkiej satysfakcji, że stał się przywódcą za późno” – wspominał Aleksander Kwaśniewski.

Rakowski cieszył się autorytetem w proreformatorsko nastawionych kręgach partii. Miał dobre kontakty na Zachodzie, doświadczenie dziennikarskie, niezłe relacje w środowiskach kultury dały mu możliwość obracania się wśród artystycznej elity. Jego pierwszą żoną była światowej sławy skrzypaczka Wanda Wiłkomirska, drugą – aktorka Elżbieta Kępińska. Wpływało to na jego społeczny odbiór. W 1980 r. jako jeden z nielicznych nie zachwycił się Solidarnością, do ścisłego kręgu władzy trafił latem 1981 r. W stanie wojennym postawił na Jaruzelskiego.

W 1987 r. przyszły premier zaczął pracę nad własnymi pomysłami na reformy kraju. Napisanie 60-stronicowego memoriału zajęło mu kilka miesięcy. Opracowanie, choć teoretycznie przeznaczone tylko dla Jaruzelskiego i jego otoczenia, było znane szerokiemu kręgowi osób. Rakowski kilkakrotnie powracał do problemu technologicznego i informacyjnego zacofania państw komunistycznych w stosunku do Zachodu. Jako główny problem wskazywał niewydolność Rady Wzajemnej Pomocy Gospodarczej. Za społeczną i ekonomiczną sytuację w kraju obciążał Messnera. „O wszystko trzeba prosić, zabiegać i jakże często sięgać do kieszeni, bowiem łapówkarstwo jak rak toczy narodowy organizm” – pisał w memoriale.

Krytykował Messnera nie tylko za nadmiar wicepremierów w rządzie, ale także za niedocenianie problematyki oświaty, nauki i kultury („Mamy obecnie pięciu wicepremierów zajmujących się gospodarką i ani jednego od nadbudowy”). O Kościele pisał, że zwiększa się jego rola – pomimo rozbudowanych środków skierowanych przez władzę na walkę z religią. Wskazywał również, że Jan Paweł II oraz prymas Józef Glemp – pomimo umiarkowanej postawy – w rzeczywistości zmierzają do zniszczenia komunizmu, a ideowi członkowie PZPR nie rozumieją polityki partii wobec Kościoła. Optował za zaostrzeniem walki z opozycją, proponując stosowanie konfiskat, nękania przez kolegia, nacisków administracyjnych oraz intensyfikację walki propagandowej.

Po latach amerykańscy dyplomaci stwierdzą, że czytali treść memoriału z wypiekami na twarzach. Opracowanie Rakowskiego nie zawisło w próżni, było kontrpropozycją dla planów tzw. zespołu trzech, czyli Jerzego Urbana, Stanisława Cioska i gen. Władysława Pożogi (rzecznika rządu, ministra od kontaktów z ruchem związkowym i pierwszego wiceministra spraw wewnętrznych). Ci nie przejmowali się ideologią, proponowali szybkie dogadanie się z Kościołem i państwami Zachodu. Rakowski marzył o przyszłej partii lewicowej i oddzieleniu jej od administracji. I tym razem Jaruzelski nie postawił na Rakowskiego.

We wrześniu 1988 r., po kolejnej fali strajków, Jaruzelski przedstawił plany zmian w rządzie. Messner wiązał krytykę swego rządu z wejściem Rakowskiego do kierownictwa PZPR w grudniu 1987 r., oskarżając oponenta o używanie wpływów medialnych do rozpowszechniania negatywnych opinii o jego pracy jako premiera. Rakowski nie był jedynym kandydatem na premiera. Trudno ocenić, na ile poważnie Jaruzelski brał pod uwagę Romana Malinowskiego, Czesława Kiszczaka, Zdzisława Sadowskiego i Witolda Trzeciakowskiego. Generał, nawet jeśli nie zakładał powołania Rakowskiego od samego początku, to coraz bardziej skłaniał się ku tej kandydaturze. Jednocześnie uważał go za człowieka o niepohamowanej ambicji, często zmieniającego sojuszników wewnątrz partii. Tak rozumowanie Jaruzelskiego tłumaczył jeden z jego najbliższych współpracowników, Wiesław Górnicki: „Już chyba wszystkie możliwości wyczerpaliśmy; najpierw byli technokraci, potem generałowie, a w końcu profesorowie; nic z tego się nie sprawdziło”.

Sprzyjający Rakowskiemu Górnicki 10 września przedstawił Jaruzelskiemu analizę zalet i wad kandydata na premiera. Wśród pierwszych umieszczał: dobry odbiór na Zachodzie, także w mediach, zaciekawienie środowisk związanych z Michaiłem Gorbaczowem w ZSRR, wprowadzenie zamieszania wśród opozycji w Polsce („część intelektualistów uzna nominację za poważny krok naprzód, natomiast środowiska ekstremalne popadną we frustrację, ponieważ znają kandydata z 1981 r.”). Przewidywał dynamiczne działania Rakowskiego w pierwszym okresie pracy, możliwość zrealizowania założeń memoriału z 1987 r. Podkreślał decyzyjność Rakowskiego, dobry stan zdrowia, zdolność do radzenia sobie z konfliktami. Jako wady wskazywał egotyzm, skłonność do snobizmu, ogólne cechy charakteru (także w świetle publicznych wypowiedzi byłej małżonki Rakowskiego, Wandy Wiłkomirskiej, na które się powoływał), brak wystarczającej orientacji w kwestiach ekonomicznych.

Jako potencjalnych oponentów kandydatury Rakowskiego widział średnie i wyższe kadry MON i MSW, aparat PZPR, kierownictwa partii komunistycznych Niemieckiej Republiki Demokratycznej (ze względu na dobre relacje potencjalnego premiera w Republice Federalnej Niemiec), Czechosłowacji, Rumunii i Bułgarii, elity wojskowe i KGB w Związku Radzieckim. Zaznaczył, że obiektywnie pozytywne cechy kandydata, jak wykształcenie, a także „»krój psychiczny«, światowość (...), doktorat, ubiór”, mogą zadziałać negatywnie na aparat partyjny, podobnie jak nadmierna konsekwencja w realizacji własnych idei (zawartych między innymi w memoriale). Mimo zastrzeżeń Rakowski miał w rezultacie usłyszeć od Jaruzelskiego: Teraz jesteś moją ostatnią deską ratunku.

Od strony politycznej, proceduralnej i – częściowo – propagandowej plan wymiany rządu Jaruzelski przygotował na 16 września, a sygnałem do odwołania miało być niezadowolenie OPZZ. Poranne posiedzenie Sejmu 19 września rozpoczęło się od „Sprawozdania Komisji Nadzwyczajnej do Kontroli Wdrażania Reformy Gospodarczej o rządowej informacji o realizacji nadzwyczajnych uprawnień i upoważnień dla Rady Ministrów”. Skrywała się za tym rozprawa ze Zbigniewem Messnerem. Ten w niezłym, choć przydługim przemówieniu podkreślił, że ocena jego rządu po raz pierwszy odbywa się otwarcie, za pośrednictwem i wobec konstytucyjnych instytucji państwowych, inaczej niż bywało to wcześniej. Dramatycznie bronił swojego sposobu postępowania: „Szeroko kolportowane są oświadczenia wzywające do ustąpienia rządu. Upadek gabinetu, tak dobrze znany wielu krajom świata, nie jest sam w sobie szokujący. Trzeba natomiast mieć świadomość, że obaleniem rządów nie zastąpi się osiągnięcia celów społecznych czy gospodarczych. Rządy odchodzą, problemy pozostają”. W ostatnim zdaniu zgłosił dymisję gabinetu. Ale sprawa mianowania Rakowskiego ciągle budziła opory. Podczas burzliwego

...

[pełna treść dostępna dla abonentów Polityki Cyfrowej]

Polityka on Facebook
Newsletter
Zamów newsletter, by otrzymywać najciekawsze artykuły na swój adres e-mail
« »

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną