Adam Szostkiewicz
23 maja 2010

Były duchowny o problemie pedofilii wśród księży

Ciemna strona Kościoła

Dzieło Drewermanna jest ignorowane przez kościelnych i niekościelnych psychologów religii, a przecież otwiera oczy na psychikę ludzi Kościoła poddawanych ogromnemu ciśnieniu. Skąd to lekceważenie?

Przyczyną jest najwyraźniej zaklasyfikowanie Drewermanna jako przesadnego krytyka Kościoła. Ale przesadnego tylko w stosunku do milcząco stosowanego nadal w sferze publicznej wobec systemów i instytucji religijnych parasola ochronnego. To spowodowało, że fachowość analizy Drewermanna została odsunięta na drugi plan. Sądzę jednak, że zostanie mu oddana sprawiedliwość: systemowy skandal pedofilii ponownie przywoła dokonane przezeń analizy jako wartościowy dostęp do ciemnych stron systemów religijnych, w szczególności do postaw i działań duchownych.

Na ile skuteczna jest linia działania Kościoła, zwłaszcza Watykanu, wobec kryzysu pedofilskiego?

Sposób reagowania Watykanu na ten kryzys zmienia się – najwyraźniej pod wpływem nacisku opinii publicznej. Zdano sobie sprawę z tego, że zwykły zestaw reakcji, które można streścić tak: „wszystko jest pod kontrolą, nie ma powodu do krytyki instytucji kościelnych, nie atakujcie nas, bo to wojna z Kościołem”, już nie działa i że potrzebne są konkretne działania i zmiany w sferze publicznej obecności instytucji kościelnych. Słyszymy więc zapowiedzi takich zmian. Może się wydawać, że to dobry znak. Jednak równocześnie obserwujemy wciąż ten sam zestaw działań obronnych: przerzucanie odpowiedzialności na innych, na wpływ zmian kulturowych, na ataki „sił wrogich Kościołowi” i na tym tle próby pomniejszania własnej odpowiedzialności. To zupełnie nieskuteczne.

Jeśli ta polityka jest nieskuteczna, to czemu Kościół ją kontynuuje?

Przyczyna tkwi we wspomnianych przeze mnie wcześniej ustawieniach tożsamościowych instytucji kościelnych, które muszą wykluczać „negatywność” własnego istnienia i działania. System i jego działania są więc dla tych, którzy w nich uczestniczą, z zasady dobre. Kiedy pojawiają się zjawiska negatywne, najpierw próbuje się je przemilczeć, potem tłumaczyć wpływem negatywnych czynników zewnętrznych, w końcu sprowadzać do błędów popełnionych przez poszczególnych ludzi, ale niewynikających z zasady działania samego systemu. Mamy tu do czynienia z zamkniętym kołem, którego zwornikiem jest odmowa uznania, że sam system religijny może być źródłem zjawisk negatywnych. Nie sposób nie widzieć w tym częściowej analogii do mechanizmów wypierania, którymi zajmuje się psychologia, stąd postulaty uruchomienia wobec takich działań narzędzi psychologii społecznej, antropologii kulturowej i wreszcie teorii systemów, zwłaszcza w ich korelacji z psychologią władzy i psychologią zależności.

Stawia pan tezę, że Kościół jest systemem religijnym, dążącym do ukrycia swych ciemnych stron, w czym pomaga mu status systemu chronionego ze względu na pozytywną rolę społeczną, jaką pełni. Jaki jest pożytek społeczny z Kościoła wyjętego spod ochrony?

Pytanie trzeba odwrócić: jaki jest pożytek społeczny z instytucji chronionej – jeśli ta ochrona umożliwia perwersje i utrudnia mierzenie się z jej ciemnymi stronami. Pytania takie można mnożyć. Można więc zapytać dalej: jaki jest pożytek społeczny z duchownych przywódców, którzy mają rację tylko dlatego, że są duchownymi przywódcami, a nie dlatego, że ich racje bronią się w otwartej dyspucie. Systemy religijne deklarują własną ostateczną prawdziwość – zarówno teoretyczną prawdziwość idei, jak i praktyczną prawdziwość działań. Konsekwentnie nie powinny się obawiać krytycznego badania owych idei i działań. Tymczasem bronią się przed tym, uznając np. metody psychologii społecznej za nieadekwatne. To pokazuje, gdzie tkwi problem: osoby z wnętrza systemu religijnego nie mają dostępu do jego założeń, ale roszczą sobie pretensje do wypowiadania, mocą tych założeń, kategorycznych sądów także o tym, co dzieje na zewnątrz tegoż systemu, i zarazem odmawiają innym prawa do obiektywnego badania swoich działań.

To może przypominać dawne pytania: czy papiestwo jest ponad prawem, czy Kościół jest ponad prawem i państwem świeckim?

Rozumiem potrzebę zwracania uwagi opinii na problemy wynikające z nienormalnego usytuowania społecznego instytucji religijnych. Chodzi o oczywiste dla społeczności demokratycznych wymaganie, by ich prawa obejmowały wszystkich – bez przywilejów i bez dyskryminacji, zatem Kościół i jego instytucje też.

W Kościele narasta niechęć do liberalnej demokracji. Czy demokracja zagraża Kościołowi, czy może mu pomóc, traktując go jak inne instytucje?

Kategorie „zagrożenia” i „pomagania” uważam za nieadekwatne – jedne i drugie utwierdzają dla Kościoła status wyjątku. Demokracja działa – po prostu. Działa w jej ramach także krytyczna refleksja nad zachowaniami wszystkich uczestników życia publicznego. To od nich samych, w tym od Kościoła, zależy, czy zechcą korzystać z możliwości stąd wynikających.

To czym pan tłumaczy, że do sfery publicznej przedostało się tak niewiele informacji o przypadkach seksualnego wykorzystywania nieletnich w Kościele? Obywatele nie chcą korzystać ze swych praw, czy Kościół w Polsce jest tak dobrze chroniony od wewnątrz i od zewnątrz? A może system komunistyczny paradoksalnie pomógł Kościołowi uchronić się przed grzechami seksualnymi, bo zlikwidował zdecydowaną większość kontrolowanych przez Kościół szkół, sierocińców i innych instytucji, gdzie dochodzi najczęściej do tych nadużyć?

Wszystkie te czynniki oczywiście działają – jak dotąd dość skutecznie. Sądzę jednak, że kres tego „efektu ochrony” jest tylko kwestią czasu.

 

Prof. dr hab. Tomasz Polak – ur. 1952 r., teolog, były członek Międzynarodowej Komisji Teologicznej, wieloletni rektor poznańskiego seminarium duchownego i dziekan Papieskiego Wydziału Teologicznego, włączonego dzięki jego staraniom w struktury UAM w Poznaniu. Nadal kieruje powołaną przez siebie na początku 2006 r. pozawydziałową Pracownią Pytań Granicznych na uniwersytecie poznańskim. W 2002 r. interweniował w sprawie abp. Juliusza Paetza oskarżonego o molestowanie kleryków. Był też członkiem zespołu powołanego przez Rzecznika Praw Obywatelskich ds. zbadania materiałów IPN na temat współpracy abp. Stanisława Wielgusa z SB. W 2007 r. wystąpił ze stanu duchownego, a następnie z Kościoła, zmieniając nazwisko z Węcławski na Polak. W swoim dorobku ma ponad 30 publikacji naukowych, tłumaczył także na język polski utwory Karla Čapka.

Polityka on Facebook
Newsletter
Zamów newsletter, by otrzymywać najciekawsze artykuły na swój adres e-mail

Autorzy POLITYKI

»

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną