Skoro Wszechświat się rozszerza, czy galaktyki mogą się zderzać?

Pytanie odzwierciedla bardzo rozpowszechniony, ale całkowicie fałszywy obraz kosmicznej ekspansji. Nie ma żadnego środka Wszechświata, z którego galaktyki wyleciały wskutek Wielkiego Wybuchu. Zgodnie z ogólną teorią względności, galaktyki znikąd i od niczego nie uciekają, lecz tkwią w pęczniejącej (ekspandującej) przestrzeni. Można to sobie uzmysłowić za pomocą kulinarnego modelu kosmosu, w którym przestrzenią jest wyrastające ciasto, zaś galaktykami tkwiące w nim rodzynki. Żaden rodzynek nie przesuwa się względem ciasta, ale jednocześnie każdy oddala się od wszystkich pozostałych. Podobnie, tyle że w dwóch, a nie w trzech wymiarach zachowują się kropki na nadmuchiwanym baloniku.

Ekspandująca kosmiczna przestrzeń unosi galaktyki tak jak powłoka balonika kropki, a ciasto rodzynki. Analogia, choć bardzo bliska, jest jednak niepełna. Kluczowa różnica między rodzynkami i galaktykami polega na tym, że te drugie przyciągają się nawzajem.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj