Znów głośno o in vitro
Kościół totalnie przeciw
Kościół ponowił sprzeciw wobec legalności in vitro. Tym razem w formie obszernego dokumentu kościelnych ekspertów od tej metody leczenia bezpłodności.

Ekspertów wspiera konferencja episkopatu. Można więc uważać, że to ostateczny głos Kościoła rzymsko-katolickiego w Polsce w tej sprawie.

Oświadczenie ekspertów potwierdza, że Kościół jest za całkowitym zakazem in vitro. Politycznie oznacza to, że jest zarazem przeciwko wszystkim partyjnym projektom ustaw na temat in vitro, w tym posła Gowina i posła Piechy, z wyjątkiem projektu społecznego Inicjatywy Contra in Vitro, który domaga się identycznie jak Kościół całkowitego zakazu, a także opowiada się za karą więzienia do lat trzech za doprowadzenie do zapłodnienia tą metodą.

Jak ta nieprzypadkowa zbieżność stanowiska Kościoła z społeczną inicjatywą katolików ma się przełożyć na politykę parlamentarną? Chyba tak, że jeśli nie będzie klubowej dyscypliny głosowania, to każdy poseł katolik powinien głosować za projektem Contra in Vitro. Ale jakoś tego ponadpartyjnego frontu odmowy in vitro w parlamencie nie widzę. Zresztą i w końcowym punkcie oświadczenia ekspertów czytamy, że gdyby zakaz został odrzucony, posłowie przeciwni in vitro powinni się skoncentrować na ,,maksymalnym ograniczaniu szkodliwości’’ tego projektu, który zostanie uchwalony po odrzuceniu projektu społecznego.

Do dyskusji na temat in vitro nie ma już co wracać. Wszystkie racje zwolenników  i przeciwników są zainteresowanym znane. Zainteresowani zagłosują nogami: zrezygnują lub nie zrezygnują z in vitro, albo wyjadą za granicę, jeśli w Polsce metoda będzie niedostępna. Posłowie zagłosują rękami, tak jak im każe sumienie i światopogląd.

W oświadczeniu ekspertów uderzyły mnie jednak dwie rzeczy. To, że Kościół deklaruje, iż działa w sprawie in vitro także w interesie niewierzących, oraz (punkt siódmy), że ostrzega, iż rodzice, którzy doczekali się dziecka dzięki in vitro, oraz samo to dziecko, kiedyś wpadną w traumę, tak jak niektóre kobiety po aborcji. Sądzę, że w obu wypadkach autorzy (kiedy piszę te słowa - anonimowi) dokumentu posunęli się za daleko.

Ale jestem dobrej myśli. Na razie nic nie wskazuje, byśmy mieli iść za przykładem Turcji, gdzie rządzący islamiści zakazali sztucznej inseminacji już nie w kraju, bo jest zakazana, ale i korzystania z niej zagranicą. Turczynce, która by ten nowy zakaz złamała, grozi kara do trzech lat więzienia.

 

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj