Płatny drugi kierunek studiów? To niekonstytucyjne
Nic nadzwyczajnego
Trybunał Konstytucyjny orzekł właśnie, że prawo do bezpłatnego studiowania na drugim kierunku tylko dla 10 proc. studentów, i to tych, którzy każdego roku zdołają zdobyć stypendium rektorskie, jest niezgodne z ustawą zasadniczą.
Tony Bowden/Flickr CC by SA

Trybunał przychylił się więc do wniosku posłów PiS. Oczywiście pojawiły się komentarze, interpretujące to jako sukces PiS: oto partia, która naprawdę dba o młodych!

Nie jest jednak tak, że po dzisiejszym orzeczeniu każdy będzie mógł studiować za darmo co chce i jak długo chce. Decydować ma rekrutacja – 20 proc. najlepszych uzyska prawo do bezpłatnego drugiego kierunku. W taką przynajmniej stronę idą prace nowelizacyjne, jakie już podjęto w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Rzecz w tym, że student nie będzie stawiany w niepewnej sytuacji: raz nabyte prawo do bezpłatnej nauki nie będzie uzależnione od przyszłych okoliczności: niepewnych i nieprzewidywalnych.

Polska konstytucja dopuszcza wyjątki od zasady bezpłatności szkolnictwa publicznego – pozwala pobierać opłaty za „ponadstandardowe i nadzwyczajne usługi”, świadczone przez uczelnie. Ale należy przez to rozumieć tylko takie zajęcia, które nie mają wpływu na wyniki studiów, ani też na uzyskanie dyplomu. Drugi kierunek nie jest usługą nadzwyczajną – to właśnie orzekł Trybunał. Wprowadzając zakwestionowany dziś przepis w 2011 r., ministerstwo argumentowało, że młodzież podejmuje dodatkowe studia często bez przekonania, „na przeczekanie”, blokując w ten sposób miejsca dla rówieśników z uboższych kulturowo środowisk. Ograniczenie tego przywileju dla najlepszych miało zatem spowodować większą równość i powszechność w dostępie do edukacji. Tę argumentację TK też podważył, bo przepis w niczym tu nie pomógł.

To nie pierwszy i nie ostatni przypadek, gdy konstytucja, z natury rzeczy lakoniczna, gwarantuje obywatelom dostęp do rozmaitych dóbr, a życie to wszystko komplikuje. Zwłaszcza w dziedzinie edukacji czy opieki medycznej coraz częściej przekonujemy się, że bezpłatność (podobnie jak równość i sprawiedliwość) jest bardziej szlachetnym postulatem niż rzeczywistością społeczną. I jak go trudno przełożyć na literę prawa. Ale całkiem porzucić to marzenie? Chyba mimo wszystko nie warto.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj