Robert Biedroń – na prezydenta wybrała go ulica
Eksperyment Biedroń
Robert Biedroń wygrał w Słupsku nie dlatego, że jest gejem. Raczej mimo to. Wygrał, bo jest nie stąd.
Biedroń to facet, który jest zawsze krok do przodu.
Darek Golik/Wprost/Forum

Biedroń to facet, który jest zawsze krok do przodu.

Długo nie mogłam otrząsnąć się z szokuprzyznaje Anna Bogucka-Skowrońska, adwokatka, obrończyni solidarnościowej opozycji, senator, sędzia Trybunału Stanu i wieloletnia słupska radna. – Dla mnie ważne są wartości związane z Solidarnością, chrześcijańskie, raczej konserwatywne, a tu taki barwny ptak pod tęczową flagą wygrywa w moim mieście. Ale – przyznaje – nie to było największym szokiem. Przed laty pracowała przy ustawie o samorządzie terytorialnym i nie mieściło się jej w głowie, że prezydentem miasta może zostać ktoś zupełnie z zewnątrz, jakby wynajęty do zarządzania. – W moim przekonaniu to powinien być ktoś związany ze wspólnotą, z małą ojczyzną, kto zna i czuje jej problemy, ma świadomość jej historii, krew z krwi, od pokoleń stąd. Z tego powodu niemal wszyscy, którzy w Słupsku coś znaczą, podchodzili do Biedronia z rezerwą – deklaruje. Dlatego w drugiej turze publicznie poparła kandydata PO Zbigniewa Konwińskiego.

Jan Ryszard Kurylczyk, były wojewoda słupski, pomorski i wiceminister infrastruktury w rządzie SLD, nie był zdziwiony w najmniejszym stopniu. Sam na Biedronia głosował. Jego wygrana stała się w pewnym momencie oczywista. – Ludzie byli zmęczeni walką molochów, gdzie nie liczy się nic oprócz partyjnych szyldów. Słupskie środowisko polityczne było już mocno zasiedziałe. Wybrali zmianę pokoleniową, wybrali osobowość. Bo on robił naprawdę świetne wrażenie.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj