Apokryf
Trzysta kilometrów z Warszawy do Suwałk jeżdżę przeważnie pociągiem, bo lubię. Rząd chyba wie o tym, że lubię, i stara mi się tę przyjemność zawsze przedłużać.

PKP, instytucja państwowa, obdarzyła mnie pięcioma godzinami i kwadransem podróży. Mam nadzieję, że pod koniec roku dojdzie do sześciu godzin. Z całego serca dziękuję. Siedzę sobie teraz w autobusie, bo pierwsze 100 km podróży z Warszawy do Małkini PKP funduje mi „busem intercity”. Od jesieni zmieniają tory na jeszcze lepsze i stąd ten bus właśnie.

Przeglądam notatki z tygodnia i muszę przyznać, że trochę mi żal wyjeżdżać z tej nudnej ostatnio centrali rybnej, zwanej tradycyjnie stolicą. Nudnej, bo tam te obłożone lodem głowy chłodno kalkulują strategię kampanii prezydenckiej. Aż tu nagle ruszyła ona ostro, zupełnie niespodziewanie. Gorąco się zrobiło po prostu. Co to jednak znaczy młodość. Tak, młodość. Młodzi przedsiębiorcy czekali w sali na spotkanie z prezydentem Komorowskim i wiadomo – serca płomienne, gorące, rozgrzane głowy… I w pewnym momencie, prawdopodobnie tuż przed wejściem prezydenta, nie wytrzymała instalacja przeciwpożarowa i zraszacze same się uruchomiły.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną