Nowa partia lewicowa: nie potrzebują znanego lidera
Razem, ale osobno
Partia Razem powstała z rozłamu w innej partii, a jej początkiem był list z apelem o jedność lewicy. Ale kiedy cała lewica się jednoczy, Razem chce iść osobno.
Kongres założycielski Partii Razem
Michał Radwański/Razem

Kongres założycielski Partii Razem

Nie ma drugiej takiej partii, jak Partia Razem (PR), w której statucie (12 stron, 47 paragrafów) nie znajdziemy słowa „przewodniczący”. Mówią, że ma ich łączyć program, a nie przywiązanie do twarzy „znanej z tego, że jest znana”. W PR panuje przekonanie, że partie liderskie już się przeterminowały. To dość odważna diagnoza, która nie bierze pod uwagę przyzwyczajenia, że na czele partii stoi choć trochę charyzmatyczny lider. NowoczesnaPL pewnie nie zaistniałaby tak szybko w sondażach, gdyby nie opatrzona w telewizjach twarz jej lidera Ryszarda Petru. PR sondaże do tej pory zmilczały.

Wszystko zaczęło się w styczniu tego roku, kiedy kilkunastu aktywistów, na czele z Marceliną Zawiszą (niedawno z Zielonymi), wezwało w liście otwartym do zjednoczenia ruchów lewicowych. A chodziło im przede wszystkim o lewicę pozaparlamentarną. Mówią, że jak przyjdzie do nich „Kalisz, Rozenek, Palikot czy Miller, to powiedzą im: spadaj”.

Własna inicjatywa

Trzy tygodnie temu złożyli dokumenty do sądu rejestrowego. Za kilka dni będą już formalnie partią. – Zgłosiło się do nas już ponad 5 tys. osób i ciągle przychodzą nowi – opowiada Zawisza. Uściślając, to zgłoszenie oznacza tyle, że ktoś chce dostawać informacje o działalności PR. Żeby zostać członkiem, trzeba złożyć deklarację i przejść jeszcze pozytywną weryfikację w Zarządzie. Nie wszystkim się udaje. Pierwszeństwo mają ci z czystą polityczną kartoteką.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj