Dymisje w policji radomskiej. Prezydent: Napastnicy dostali przyzwolenie na takie zachowanie
Pracę stracił komendant miejski policji w Radomiu, podinspektor Piotr Kostkiewicz. To efekt wydarzeń z soboty, gdy Młodzież Wszechpolska zaatakowała manifestantów z KOD.
Do tej pory w Radomiu nie dochodziło do takich incydentów.
Filip Blazejowski/Gazeta Polska/Forum/Forum

Do tej pory w Radomiu nie dochodziło do takich incydentów.

Nadkomisarz Mariusz Gibała oraz młodszy inspektor Grzegorz Alzak – komendant pierwszego komisariatu w Radomiu i jego zastępca – zostali zwolnieni po zamieszkach w Radomiu. Pracę stracił również komendant miejski policji w Radomiu, podinspektor Piotr Kostkiewicz. To konsekwencje wydarzeń, do których doszło w tym mieście podczas obchodów 41. rocznicy Czerwca 1976.

Przypomnijmy, że w sobotę grupa mężczyzn ubranych w koszulki z logo Młodzieży Wszechpolskiej pojawiła się na manifestacji KOD. Wykrzykiwali hasła, m.in. „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę!”. Kodowcy i sympatycy organizacji starali się zagłuszać narodowców syrenami, brawami i gwizdami. Doszło do bójki: portale społecznościowe obiegły zdjęcia i filmy, na których widać, jak bojówkarze z MW atakują manifestantów z KOD. Jeden z nich został powalony na ziemię i skopany. Policji nie było w pobliżu, funkcjonariusze przyjechali dopiero po kwadransie.

W związku z pobiciem działacza KOD na manifestacji w Radomiu trzech mężczyzn usłyszało zarzuty. Policja ustaliła ich tożsamość na podstawie zapisów z kamer ulicznych.

Anna Dąbrowska: – Czy dymisje w radomskiej policji to przyznanie się do winy, że manifestacje nie były dobrze zabezpieczone?
Radosław Witkowski, prezydent Radomia: – Już 14 czerwca Urząd Miasta wysłał do komendy miejskiej w Radomiu informację o manifestacji KOD, która odbyła się w ostatnią sobotę. Poza wszystkimi organizacyjnymi informacjami napisaliśmy w tym dokumencie, że istnieje zagrożenie kontrmanifestacji.

Mariusz Błaszczak początkowo przyznał, że siły porządkowe mogły być za małe, ale później przerzucił winę na opozycję, która podburza – jego zdaniem – do agresji. Okazało się, że kiedy na deptaku doszło do starć, policjanci z Komendy Miejskiej Policji uczestniczyli w pikniku rodzinnym, w zamkniętej imprezie w Muzeum Wsi Radomskiej firmowanej przez Komendanta Kostkiewicza.

Nie wiem nic o tej imprezie policjantów, bo ja za nich nie odpowiadam. Chciałem spotkać się w tym tygodniu z komendantem Kostkiewiczem, ale już dziś wiemy, że został odwołany. Spotkam się więc z jego następcą.

Ale odpowiada pan za straż miejską, która też nie zdołała zapobiec temu, co się stało.
Obejrzałem już zapisy monitoringu i przesłuchałem zapisy rozmów ze sprzętu służbowego strażników miejskich. Bardzo szybko ogłosimy raport w tej sprawie i wyciągniemy odpowiednie wnioski, ale w tej chwili nie chcę o nich mówić. Musimy sprawdzić krok po kroku, jak to możliwe, że na głównej ulicy miasta doszło do takich strasznych scen. Jeśli choć część winy leży po stronie straży miejskiej, to wyciągnę konsekwencje.

Wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński mówił, że „na miejscu miasta należało się zastanowić, czy wydawać zgodę na takie zgromadzenia blisko siebie, o podobnej porze, bo to groziło takimi działaniami, wynikającymi z tego, że są to zwaśnione grupy”.

Nie mogę zgodzić się ze słowami pana ministra. Po pierwsze, marsz Młodzieży Wszechpolskiej był zgłoszony w godzinach 11.30–13, a manifestacja KOD na godzinę 14. Po drugie, oba wydarzenia dzielił kilometr, więc nie można mówić, że były tak blisko siebie.

Czy to, co się stało, zaskoczyło pana?
W Radomiu została przekroczona granica, która dzieli demokrację od ustroju, w którym nikt z nas nie chce żyć. Spór polityczny zastąpiła fizyczna agresja. Robotnicy walczyli w Radomiu 41 lat temu o to, aby dziś każdy mógł swobodnie wyrażać swoje poglądy. To, co działo się w sobotę w moim mieście, bardzo mnie poruszyło i zaskoczyło. Nie ma na to zgody. Niestety, ci młodzi ludzie dostali przyzwolenie na takie zachowanie.

Od kogo? Czy wcześniej w Radomiu takie sytuacje się nie zdarzały?
Na wnioski polityczne przyjdzie czas, nie będę wskazywał palcem. Nigdy nie mieliśmy w Radomiu problemu z narodowcami. Zazwyczaj na uroczystości przychodzi ich garstka. W zeszłym roku na obchodach okrągłej rocznicy Czerwca′76 przemaszerowali przez miasto liczną grupą, ale nie doszło do żadnych incydentów.

Ma pan – jako prezydent miasta – jakiś pomysł na to, aby taka sytuacja się nie powtórzyła? Może warto postawić na prewencję i edukację?
Jeszcze raz chcę podkreślić, że do tej pory w Radomiu nie dochodziło do takich incydentów. Mieszkańcy naszego miasta nie atakowali działaczy KOD. Do bójki doprowadzili narodowcy z Warszawy. Zapewniam, że wyciągniemy wnioski, przedstawimy je opinii publicznej. Zrobię wszystko, aby więcej do takich napięć nie dochodziło.

Czytaj także

Ważne w kraju

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj