szukaj
Rozmowa z Sandrą Korzeniak
Ma się polać krew
"Dla mnie teatr jest jak igrzyska – ma się polać krew" - mówi laureatka Paszportu "Polityki" 2009 w kategorii teatr.
Sandra Korzeniak
Tadeusz Późniak/Polityka

Sandra Korzeniak

Aneta Kyzioł: Odbierając Paszport „Polityki” dziękowała pani aniołom – ludziom, którzy nie schrzanili pani marzeń.

Sandra Korzeniak: – Nie tylko nie schrzanili, ale jeszcze zapłodnili swoimi cudownymi marzeniami! Zawsze chciałam zostać aktorką. Co to znaczy?! Jako dziecko myślałam: aktorka jest najwspanialsza i największa na całym świecie! To niesamowite, jak dziecko ma odwagę i bezczelność wyznawania marzeń. Z wiekiem zaczyna się wstydzić. Ja teraz się nie wstydzę, ale to tylko dlatego, iż wiem, że to już marzenie, które pozostanie na zawsze marzeniem dziecka. Po Paszportach dostałam dziesiątki esemesów. Mama napisała, że jako siedmiolatka przyszłam do kuchni pożyczyć magnetofon, bo dostałam rolę w szkolnym przedstawieniu i chciałam nagrać swój głos, żeby usłyszeć, jak mówię. Krystian Lupa napisał: „Gratuluję, Sandra i Marilyn! Hura!!!”. To „hura” mnie strasznie wzruszyło.

Reżyserzy boją się ryzyka obsadowego, najczęściej powierzają aktorowi role podobne do tych, w których się sprawdził. Niewielu chce w aktora zainwestować, ponakłuwać go w miejscu, gdzie nikt jeszcze nie kłuł, i poczekać, co wypłynie – czy znajdzie w sobie jakieś nowe pokłady emocji. Nie wiem, czy Krystian miał obawy przed zanurzeniem się we mnie – jeśli miał, to nigdy się z tym nie zdradził.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną