Rozmowa z plakacistą Michałem Batorym
Decydują sekundy
Artysta opowiada m.in. o żywotności sztuki plakatu we Francji oraz swobodzie i ograniczeniach w pracy plakacisty
Michał Batory ma 51 lat, to jeden z najbardziej cenionych we Francji grafików i plakacistów, kontynuator tradycji Romana Cieślewicza
Irmina Batory/Materiały prywatne

Michał Batory ma 51 lat, to jeden z najbardziej cenionych we Francji grafików i plakacistów, kontynuator tradycji Romana Cieślewicza

Krystyna Lubelska: – Plakat jest sztuką ulicy, tymczasem pańskie dzieła zostały wystawione w Luwrze, w części należącej do Muzeum Sztuki Dekoracyjnej. Plakat to dekoracja czy coś więcej?
Michał Batory: – To z pewnością moje życie, moja pasja i moja praca. Plakat żyje jednak na ulicy i na niej rozkwita. Na zewnątrz służy mu tło: oświetlenie, zgiełk, ruch. Aby plakaty pokazywać w muzeum, potrzebna jest odpowiednia aranżacja, klimat, pewien poziom napięcia.

Udało się stworzyć taką atmosferę w Luwrze?
W pierwszej części wystawy, na tle mierzącej 130 m kw. reprodukcji fotograficznej mojego atelier, znajdują się witryny, gdzie zaprezentowano przedmioty, modele, rzeźby, których użyłem do swoich prac graficznych. Są wśród nich m.in. korona do „Falstaffa”, stalówka do „Zahira” czy też wyschnięte kompozycje z kwiatów, mnóstwo różnych, małych i większych przedmiotów wypatrzonych przeze mnie na pchlich targach, bazarach, również na warszawskim Kole.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną