Art brut, czyli sztuka odmieńców
Chorzy na sztukę
Czy prawdziwy geniusz wymaga szaleństwa? Czy chorzy psychicznie amatorzy są takimi samymi artystami jak absolwenci ASP? Do takich pytań skłania wystawa „Szara Strefa Sztuki” w warszawskim Muzeum Etnograficznym.
Edmund Monsiel „Twarze”
Edward Koprowski

Edmund Monsiel „Twarze”

O intrygujące związki między stanem psychicznym a twórczym potencjałem spierali się od dawien dawna filozofowie, lekarze, a z czasem też psychologowie i sami twórcy. W największym uproszeniu można powiedzieć, że im bardziej społeczeństwa starały się izolować outsiderów ze swego grona, tym bardziej konsekwentnie odmawiano im także prawa do nazywania sztuką tego, co robią. I na odwrót: tolerancja i dążenie do zaakceptowania „innych” przekładały się na zainteresowanie i uznanie dla wytworów ich wyobraźni.

Dotyczyło to zresztą nie tylko chorych psychicznie, ale też wszystkich oddalonych od głównego nurtu socjalizacji: przestępców, dziwaków, przedstawicieli społeczeństw pierwotnych, a nawet tzw. twórców naiwnych, strugających swoje świątki w daleko idącej nieświadomości otaczającej ich kultury. Wszystkie te „subkultury” zaczęto zresztą odkrywać i się nimi fascynować w mniej więcej tym samym czasie: na przełomie XIX i XX w. We wszystkich dostrzegano tę samą wartość: mniejszą lub większą niezależność od kultury i cywilizacji oraz ograniczeń, jakie niosą.

Psychiczny artysta

Pojęcie art brut (czyli „sztuka surowa”) wymyślił w 1945 r. Jean Dubuffet, wybitny artysta i teoretyk sztuki. Ale temat nabrzmiewał od dawna. Jeszcze przed drugą wojną światową niemiecki psychiatra i historyk sztuki Hans Prinzhorn stworzył przy klinice w Heidelbergu kolekcję sztuki osób psychicznie chorych, która w 1921 r.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj