Kawiarnia literacka
Jak cisnąć na konsolce
Wielokrotnie słyszałem, że gry wideo to wrogowie książek, kto grywa, ten nie będzie czytał. Zapewne jest w tym trochę racji.

Mój dziewięcioletni syn grałby nawet przez sen, mówi też, że gdy dorośnie, będzie taki jak ja, z jednym tylko wyjątkiem: zamiast pisania zajmie się tworzeniem gier komputerowych.

Julek ma do dyspozycji smartfona, PSVitę, laptopa oraz zdewastowany tablet, ponadto gdy się widujemy, może korzystać z dwóch konsol podpiętych do telewizora. Jego szczęsny los porównuję ze swoim, upatrując w nim awans pokoleniowy. 30 lat temu komputer był dla mnie nieosiągalnym marzeniem. Cisnąłem w ruskie gry elektroniczne (słynny wilk łapiący jajka niezbyt mi się podobał, wolałem tę o podwodnym działku strzelającym do przepływających statków) i zachodziłem do bud z automatami, na które, niezbyt mądrze, wołaliśmy flippery. Marne kieszonkowe przepuszczałem na „Commando”, „Asteroids” i wiele innych, których nazw nawet nie pamiętam. Najmocniej osiadła we mnie taka o rycerzyku z mieczem.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną