Metallica wciąż wzbudza kontrowersje
Metalowa jedynka
Metallica od lat rządzi w świecie ciężkiego rocka. Dlaczego w takim razie wciąż dzieli?
Metallica AD 2016: na pierwszym planie Lars Ulrich, z tyłu (od lewej): James Hetfield, Kirk Hammett i basista Robert Trujillo
Jeff Yeager/Metallica/Getty Images

Metallica AD 2016: na pierwszym planie Lars Ulrich, z tyłu (od lewej): James Hetfield, Kirk Hammett i basista Robert Trujillo

Przed premierą nowego albumu, zaplanowaną na 18 listopada, grupa Metallica odkryła dużo kart, przynajmniej jak na swoje standardy. O zawartości płyty „Hardwired… to Self-destruct” można było sobie wyrobić zdanie za pomocą trzech utworów prezentowanych mniej więcej co miesiąc. Ilustrujące je teledyski powstały jakby z konieczności: żadnych ozdobników, tylko zespół w akcji i trochę obrazków z ich prywatnego studia nagraniowego.

Dwóch rzeczy można być pewnym. Płyta będzie hitem sprzedaży, wedrze się na czołowe miejsca wszędzie tam, gdzie obecność przesądza o komercyjnym sukcesie, a następnie zespół wyruszy w kolejną, obłędnie zyskowną trasę koncertową, zapełniając stadiony od Seulu po Bogotę. Znów pewnie powróci zarzut, że Metallica jest zespołem niewartym uwagi, przynajmniej dla prawdziwego fana metalu, bo sprzedała się trzydzieści parę lat temu, zaraz po wydaniu debiutanckiej płyty „Kill ’Em All”. A nawet jeśli dziś próbuje grać ostro i szybko, robi to nieudolnie, siląc się na przynależność do świata thrash metalu.

Gatunek nadpobudliwych

W dyskusjach o artystycznej wartości najpopularniejszej od lat grupy metalowej często powraca pewien fundamentalizm. I nic dziwnego, bo w końcu thrash metal był gatunkiem muzycznym wymyślonym przez zbuntowanych, nadpobudliwych i często agresywnych nastolatków dla innych zbuntowanych, agresywnych i nadpobudliwych nastolatków.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj