„Gwiezdne wojny” – oryginalna trylogia ma wersje rozszerzone
Przed grudniową premierą „Łotra 1” miłośnicy świata „Star Wars” otrzymują prezent idealny: słuchowiska radiowe.
Dlaczego setki tysięcy ludzi zasiada przed radiami, by po raz kolejny wysłuchać opowieści, którą doskonale znają z kinowego ekranu?
mat. pr.

Dlaczego setki tysięcy ludzi zasiada przed radiami, by po raz kolejny wysłuchać opowieści, którą doskonale znają z kinowego ekranu?

„Star Wars – The Original Radio Drama”
mat. pr.

„Star Wars – The Original Radio Drama”

„Nowa nadzieja”, „Imperium kontratakuje” i „Powrót Jedi” trwają odpowiednio 121 minut, 124 minuty oraz 134 minuty. Nieliczni wiedzą, że istnieją dłuższe wersje tych historii, w sumie składające się na grubo ponad 13 godzin materiałów. To niezwykłe słuchowiska radiowe.

Oczywiście i same filmy doczekały się nowych wersji, poprawionych i rozszerzonych przez George’a Lucasa. Raz jednak, że były to zmiany kosmetyczne, dodające ledwie minuty materiału, skupiające się przede wszystkim na dołożeniu efektów specjalnych. Dwa – fanom się nie spodobały, bo twórca „Gwiezdnych wojen” po prostu naćkał w nich więcej generowanych komputerowo statków kosmicznych i stworków, które gryzły się z charakterystycznym wyglądem oryginalnej trylogii; doczekaliśmy się nawet protestów i próśb, by w sprzedaży znowu pojawiły się pierwotne wersje filmów, bez „poprawek”. Powszechnym symbolem sprzeciwu stały się tu dwie sceny: Han Solo zabijający Greedo w kantynie, w nowej wersji strzelający jako drugi, więc w obronie własnej, oraz Darth Vader krzyczący „Nieeeeeeeeee!” w scenie z Lukiem i Imperatorem z „Powrotu Jedi”.

Słuchowiska z błogosławieństwem George’a Lucasa

Słuchowiska z serii „Star Wars – The Original Radio Drama” to jednak zupełnie inna historia. Nagrano je za zgodą i z błogosławieństwem Lucasa, który prawa oddał za symbolicznego dolara, przy udziale Marka Hamilla, ponownie wcielającego się w Luke’a Skywalkera, oraz Anthony’ego Danielsa, czyli filmowego robota C-3PO. Lucasfilm przekazał radiowcom także ścieżkę muzyczną i bazę charakterystycznych dźwięków z filmu, jak odgłos miecza świetlnego czy przelatującego statku typu TIE fighter.

Pierwszą część wyemitowano w National Public Radio w roku 1981. Każdy odcinek gromadził przed odbiornikami średnio 750 tys. słuchaczy, co stanowiło czterdziestoprocentowy wzrost względem standardowych wyników NPR. W ciągu tygodnia od emisji radio otrzymało ponad 50 tys. listów i telefonów. Wszystko to w czasie, gdy słuchowiska radiowe zaczęły wychodzić z mody.

W skrócie: sukces. Kolejne części powstały w 1983 roku oraz w 1996. Do niedawna, do czasu przejęcia Lucasfilmu przez Disneya, który zdecydował, że historię „Gwiezdnych wojen” tworzą tylko oryginalna trylogia, nowa trylogia oraz serial „Star Wars: Rebelianci”, wersje radiowe były uznawane za część kanonu, razem z powieściami czy komiksami.

Jeszcze więcej „Gwiezdnych wojen”

Co więc leżało u podstaw tego fenomenu? Dlaczego setki tysięcy ludzi zasiadało przed radiami, by po raz kolejny wysłuchać opowieści, którą doskonale znali z kinowego ekranu?

Otóż sęk w tym, że to nie były te same historie. Nie były to też przy tym żadne wersje alternatywne – wszystkie fakty znane z filmów się zgadzały. Po prostu opowieści było tu więcej. Dużo, dużo więcej.

Najbardziej różnicę tę czuć w przypadku części pierwszej, powstałej na bazie „Nowej nadziei” – film to dwie godziny materiału, słuchowisko natomiast trwa blisko sześć godzin. Wprawdzie różnicę może robić to, że na koniec każdego z trzynastu składających się na tę historię odcinków puszczano słuchaczom minikoncerty muzyki z „Gwiezdnych wojen”, nawet jeżeli jednak to wyciąć, zostaje nam mnóstwo rozszerzonych czy dodatkowych scen. Inny jest tu już sam początek, bo scena wtargnięcia szturmowców i Vadera na statek księżniczki Lei to dopiero trzeci odcinek, wcześniej zaś odwiedzamy Luke’a na Tatooine oraz Leię i jej podwładnych, zanim przejęli plany Gwiazdy Śmierci i tak bardzo wplątali się w działania Rebelii. Później zresztą Leia odwiedza rodzinną planetę Alderaan, więc poznajemy jej ojca, pojawia się nawet sekwencja tortur, z pomocą których Darth Vader próbował wydrzeć z księżniczki informacje o wrogach Imperium.

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj