Na mikołajki - Anthony Braxton
Znudzony jazzem radykał w Krakowie

Święty Mikołaj nie mógł podarować polskim wielbicielom jazzu lepszego prezentu: 6 grudnia w krakowskiej Mangghdze wystąpi septet Anthony'ego Braxtona - chciałoby się napisać - jednego z najwybitniejszych przedstawicieli tego gatunku, gdyby nie była to nieprawda.

Oczywiście zastrzeżenie nie dotyczy talentu i wkładu artysty w historię muzyki, tylko jego przynależności do ograniczonego definicjami i zależnościami instytucjonalnymi jazzu. Działalność Braxtona polega na przekraczaniu granic gatunkowych, rozszerzaniu własnego języka o alternatywne kody, łączeniu różnych inspiracji, czy będzie to jazz, notowana muzyka współczesna, czy opera. Bez tworzenia hierarchii między nimi. Jedynym wyznacznikiem jest tu artystyczna jakość, kreatywność, poszukująca postawa. Tendencję do petryfikacji muzyki w kanony ujmuje w kategoriach politycznych, jako walkę o władzę i pieniądze.

W latach 80. głośno mówił, że nie gra jazzu, bo ten sprowadził się do roli przemysłu, redukującego wizerunek muzyki do „reklamy, picia koniaku i noszenia garniturów" i stabilizującego pozycje beneficjantów, tworzących ekskluzywne enklawy ludzi przypisujących sobie cechy wyjątkowości. Ma to być typowo amerykańskie: kraj różnorodności i równości wciąż okazuje się być dogłębnie klasowy. Tymczasem najciekawsze, najbardziej dynamiczne i kreatywne rzeczy są wykluczane z medialnego obiegu. Ciężko do nich dotrzeć.

Obecnie, jego zdaniem, znajdujemy się w momencie przejścia: potrzebujemy nowych klocków do układania muzyki. Z powodu ich braku Braxton jest „znudzony na śmierć jazzem", czy muzyką improwizowaną, która od trzydziestu lat brzmi tak samo. To, co najświeższe i najciekawsze zostało zagrane przed trzema dziesięcioleciami. Przyszłość należy do eksploracji sfery wirtualności i obrazu.

Braxton jest także wykładowcą, pisarzem, filozofem i niezłym szachistą. Rozległą wiedzę na temat innych sztuk i historii myśli wykorzystuje w swojej sztuce. W muzykę wplata zainteresowania mistycyzmem, teatrem i tańcem. Znalazło to odbicie w dwunastoczęściowym cyklu oper „Trillium".

Jak widać, trudno przewidzieć, co wydarzy się na krakowskim koncercie. I to jest właśnie najfajniejsze.
 

Anthony Braxton Septet, 6 grudnia, godz. 20.00, Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej "Manggha", Kraków

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj