Recenzja filmu: "Sen o Afryce", reż. Ulrich Koehler

Lekarz i hipopotam
Dla zrozumienia narracji kluczowa okazuje się powtarzana przez tubylców przypowieść o hipopotamie...
Pierre Bokma i Jean-Christophe Folly
Manana/materiały prasowe

Pierre Bokma i Jean-Christophe Folly

Nowe zjawisko, jakim jest odnoszące festiwalowe sukcesy kino tajskiego reżysera Apichatponga Weerasethakula, nie mogło pozostać niezauważone również przez twórców europejskich. Jeden z nich, Niemiec Ulrich Köhler, w interesującym dramacie obyczajowym „Sen o Afryce” wykorzystał eksperymentalną technikę narracyjną Tajlandczyka, by opowiedzieć na pół biograficzną, na pół zmyśloną historię człowieka stykającego się z obcą kulturą.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną