Recenzja filmu: "Koriolan", reż. Ralph Fiennes

Tyran z duszą
W „Koriolanie” wybitni aktorzy (m.in. Vanessa Redgrave i Jessica Chastain) mówią poetycką, szekspirowską frazą.
Koriolan (Ralph Fiennes) i jego wróg Tullus Aufidiusz (Gerard Butler)
Kino Świat/materiały prasowe

Koriolan (Ralph Fiennes) i jego wróg Tullus Aufidiusz (Gerard Butler)

Do Szekspira w kostiumie współczesnym przyzwyczaił nas już teatr, ale i kino ma na tym polu całkiem sporo osiągnięć. Do długiej listy nietypowych inscenizacji mistrza ze Stratfordu dopisał się brytyjski aktor Ralph Fiennes udaną nowoczesną ekranizacją „Tragedii Coriolanusa”. Rzecz zasługuje na uwagę z co najmniej dwóch powodów. Ogolony na łyso, zalany krwią Fiennes wciela się oczywiście wspaniale w tytułową rolę krwiożerczego, pełnego pogardy dla rzymskiego pospólstwa charyzmatycznego żołnierza, któremu rosną skrzydła, gdy dokonuje aktu zemsty na swoich wrogach i upokarzających go sojusznikach.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną