Recenzja filmu: „Eskorta”, reż. Tommy Lee Jones

Western rodzaju żeńskiego
Chyba stęskniliśmy się za takim filmem.
Kadr z filmu „Eskorta”, reż. Tommy Lee Jones
Kino Świat

Kadr z filmu „Eskorta”, reż. Tommy Lee Jones

Już w pierwszych kadrach: bezkresna preria, lekkie chmurki na błękitnym niebie, tylko Indian brakuje, ale ci też pojawią się w swoim czasie. Klasyczny western? Niezupełnie. Jak zapewnia reżyser, to raczej kino kobiece udające western. Bardzo dobrze udające. Schemat fabularny nawiązuje do klasyki gatunku. Tytułowa eskorta zapowiada bowiem podróż przez niebezpieczne tereny, z tym że zamiast dyliżansu mamy dość prymitywny wóz, w którym transportowane są trzy kobiety (w powieści Glendona Swarthouta, będącej podstawą scenariusza, która ukazuje się u nas tydzień przed premierą filmu, kobiety są cztery).

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną