Kierowca dla Wiery
Aspekty komunistycznej przeszłości.

Zrealizowany 4 lata temu dramat rozrachunkowy Pawła Czuchraja „Kierowca dla Wiery” przypomina w ogólnym zarysie „Spalonych słońcem”. Jest to, wbrew pozorom, komplement, bo poza atmosferą sielanki, która stopniowo zamienia się w horror, cała fabuła skonstruowana jest inaczej i dotyczy innego aspektu komunistycznej przeszłości. Akcja osadzona jest na Krymie w gorącym politycznie roku 1962, gdy wojna między Amerykanami i ZSRR wisiała na włosku z powodu incydentu w kubańskiej Zatoce Świń.

Radziecki generał współodpowiedzialny za Flotę Czarnomorską (Bohdan Stupka) pada ofiarą rozgrywki między KGB a Amerykanami, którzy szukają winnych zatonięcia radzieckiego statku z ładunkiem nuklearnym. W nadmorskiej daczy aż roi się od tajnych agentów śledzących każdy jego krok, zmuszających służbę do składania na niego donosów. Sprowadzony przez generała z Moskwy młody kierowca-sierota (Igor Petrenko) też zostaje wciągnięty w tę grę, a ponieważ jest ambitny i liczy na szybki awans w armii, z ochotą składa zeznania pogrążające nie tyle generała, co jego kulawą córkę, starającą się pozbyć niechcianej ciąży (Jelena Babenko).

Wielopiętrowa intryga układa się w koszmarny obraz rodzinnej tragedii wywołanej polityką, rywalizacją pomiędzy tajnymi służbami i wojskiem oraz głębokim, pokoleniowym konfliktem między ojcem i córką. Kto wie jednak, czy nie najważniejszym tematem filmu zrealizowanego przez 62-letniego syna Grigorija Czuchraja (autora pamiętnej „Ballady o żołnierzu”) jest cena, jaką musieli zapłacić zwykli ludzie za chęć zrobienia kariery w strukturach totalitarnego państwa.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj