Recenzja filmu: "Każdy chce być Włochem", reż. Jason Todd Ipson

Każdy chce być Włochem
Pozbawiona logiki fabuła bawi po pachy.

Jeżeli ktoś uważa „Moje wielkie greckie wesele” albo „Ja cię kocham, a ty z nim” za arcydzieła, to koniecznie powinien też zobaczyć romantyczną komedię „Każdy chce być Włochem”, napisaną i wyreżyserowaną przez niejakiego Jasona Todda Ipsona. Dowcipów w stylu „szukam chłopaka lepszego od mojego wibratora” jest w niej całe mnóstwo. Aktorstwo na poziomie amatorskiej produkcji nie zawodzi. Pozbawiona logiki fabuła bawi po pachy, pod jednym wszelako warunkiem.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną