Vargas Llosa Mario
Polityka i erotyka
Prawdziwa biografia Mario Vargasa Llosy to temat na kilka powieści, które na pewno powstaną, bo pisarz czerpie z własnych doświadczeń pełnymi garściami. Poza „Wojną końca świata” wszystkie książki Vargasa są o nim samym.
Nicolas Guerin/Corbis

Tekst pochodzi z wydania specjalnego "Ludzie roku 2008"

Ojciec pisarza był przystojnym ladaco, który uwiódł i porzucił jego matkę, żeby pojawić się po dziesięciu latach i uprzykrzyć im życie swoim męskim klimakterium. Dzieciństwo Llosa spędził w Boliwii i na prowincji w Peru, młodość w Limie, Paryżu i Madrycie, dojrzałe lata w Londynie, Berlinie i znowu w Madrycie. Wszystko zostało opisane: 71-letni Jorge Mario Pedro Vargas Llosa wydał 53 książki – eseje, reportaże, opowiadania, powieści, wspomnienia, a w 2007 r. tomik wierszy.

Vargas całe życie przygląda się okrucieństwu, dokonując różnych studiów tego zjawiska. Fascynuje go ono i mierzi. Pociąga i męczy. Włóczył się po spelunkach jak Katedra w dzielnicy Siedmiu Pchnięć Nożem w Limie, gdzie po nocy schodzili się złodzieje na piwo Cuzqena. Zdjęcia takich Katedr zdobiły kolorową prasę dla podróżników lubiących złe emocje. Nagrodę pisma francuskiego w konkursie dla młodych pisarzy peruwiańskich przyznano Vargasowi właśnie za studium złych emocji. Był nią dwutygodniowy pobyt w Paryżu (1959 r.).

Chłosta za wiersze

Tak to się zaczęło, choć jego biografia literacka ma wiele początków. Wrażliwy chłopiec szukał w literaturze ucieczki. Pisał w zeszytach wiersze wzorowane na barokowej poezji Nikaraguańczyka Rubena Dario. Ojciec wykrył te wiersze, wychłostał Vargasa na oczach kolegów i przeniósł zniewieściałego, jak sądził, syna do uczelni wojskowej, która miała mu wybić babskie zajęcia z głowy. Umiejętność fantazjowania i pisania okazała się dla kadeta zbawieniem. Mógł dzięki niej uniknąć prześladowań, jakim starsi poddawali pierwszoroczniaków. Była to fala, zjawisko uniwersalne. Tyle tylko, że młodszych nazywano w Peru psami, a nie kotami, jak u nas. Vargas umiał pisać listy miłosne i opowiadania pornograficzne, oszczędzano go zatem. Sława pisarza, który każdej narzeczonej potrafił przesłać inne zaklęcie, rosła. Zaczęto płacić mu najwartościowszą walutą – papierosami. W hierarchii szkolnej zajął pozycję osoby wpływowej. I tak już będzie zawsze i wszędzie, choć nie w polityce.

Szkołę kadetów opisał w powieści „Miasto i psy”. Wątki erotyczne snują się przez całą jego twórczość. Mają charakter autobiograficzny. Cieszył się u kobiet ogromnym powodzeniem. Młodzieńczą pornografię dla kadetów na przepustce podda potem przekształceniom i obróbce. Tak powstaną subtelne dzieła naszkicowane piórkiem artysty. Reporterski „Zielony dom”, czyli dom publiczny (a właściwie krzaki publiczne rosnące wokół domu), delikatna i pełna humoru „Ciotka Julia”, rubaszny „Pantaleon i wizytantki”, wyrafinowana „Pochwała macochy”, szczere i ostre „Zeszyty don Rigoberta”, wreszcie okrutnie przewrotne „Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki” – to kanon współczesnej prozy erotycznej.

Ale to towarzyszący nurt w twórczości Vargasa Llosy. Głównym jest rwąca rzeka polityki: od pierwszego arcydzieła w postaci „Rozmowy w Katedrze” po „Święto kozła”. W każdym obowiązkowo pojawia się obsesyjny dla Vargasa seks, choć główną jego obsesją jest polityka, a właściwie pewna forma polityki, typowa dla Ameryki Łacińskiej, światu też nieobca – dyktatura. Analiza mechanizmów dyktatury rozpoczęta w „Katedrze” doprowadzona została w „Święcie kozła” do postaci traktatu o systemie władzy, który istnieje, mimo że swoich protagonistów już unicestwił. Trwa i rozwija się jak przemoc, od której psychicznie nie można się uwolnić, choć jej fizycznie już nie ma.

 

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj