Recenzja książki: Ludwik Gronowski, "Fotografie, Krzemieniec 1930-1939"

Zatrzymane w kadrze
Wydany przez córkę, z urzekającym pietyzmem, album fotograficzny nauczyciela algebry i rachunków w Liceum Krzemienieckim ukazuje małe wołyńskie miasteczko, ze śladami dawnego znaczenia.
materiały prasowe

To w Krzemieńcu, w 1805 r. Tadeusz Czacki i Hugo Kołłątaj utworzyli Liceum Krzemienieckie, które rychło stało się wzorcową placówką oświatową. Krzemieniec był też gniazdem rodzinnym Juliusza Słowackiego.

Okres ponownej świetności Krzemieńca rozpoczął Józef Piłsudski, gdy 27 maja 1920 r. wydał, jako Naczelny Wódz, rozkaz otwarcia Liceum w Krzemieńcu, zapewniając mu równocześnie warunki egzystencji. „Słynną tę uczelnię – stwierdzał Piłsudski – powołuję niniejszym do nowego życia, by snuła dalej wielką myśl swoich założycieli.”

Bohater tego albumu urodził się w 1904 r. w Warszawie i tu skończył szkołę, studia pedagogiczne i rozpoczął pracę w szkolnictwie. W 1930 r. otworzyła się możliwość pracy w Liceum w Krzemieńcu. Aplikował i pracę otrzymał. Dwa lata wcześniej, z inicjatywy nauczyciela rysunków Stanisława Sheybala, zorganizowano w Liceum Pracownię Fotograficzną, co Ludwikowi Gronowskiemu stworzyło warunki do realizacji swej artystycznej pasji.

We wrześniu 1930 r. powstało w Krzemieńcu Towarzystwo Fotograficzne, które w grudniu zorganizowało Ogólnopolską Wystawę Fotografiki (265 prac 72 autorów, 6 fotogramów pokazał Gronowski). W 1932 r. otwarto w Krzemieńcu „Wystawę prac fotografików krzemienieckich”. Rok później wystąpił z indywidualną wystawą Ludwik Gronowski. W tych latach Krzemieniec odwiedzali Jan Cybis, Jan Bułhak, Witold Romer. Ludzie, których nazwiska na trwałe zapisały się w kulturze polskiej.

Po wybuchu wojny Gronowski pozostał wraz z rodziną w Krzemieńcu. Czasy okupacji radzieckiej przeżył w miarę bezpiecznie. Po wkroczeniu Niemców ostrzeżono go, że grozi mu aresztowanie. Wyjechał na Kielecczyznę, gdzie udało mu się sprowadzić rodzinę. Zmarł przed końcem wojny, wiosną 1945 r.

Znaczna część dorobku artystycznego Ludwika Gronowskiego uległa w okresie wojny zniszczeniu. To, co się zachowało i co zostało umieszczone w tym albumie świadczy o talencie i nowatorstwie autora. Ogląda się te fotografie nie tylko jako świadectwa przeszłości, lecz również jako wciąż aktualne propozycje artystyczne. Świetne wyraziste portrety, scenki obyczajowe i krzemieniecka architektura. Ta monumentalna, kościelno-administracyjna i ta nader skromnych domków, zaułków.

Małgorzata Fornalczyk w zamieszczonym w albumie tekście o Ludwiku Gronowskim bardzo wysoko ocenia jego fotografie portretowe. Mnie również zafascynował portret ojca ministra Juliusza Poniatowskiego. Cóż za wspaniały typ!

Ludwik Gronowski, Fotografie, Krzemieniec 1930-1939, Wydawnictwo Boni Libri, Lublin 2012, s. 112

Czytaj także

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj