Recenzja książki: Katarzyna Surmiak-Domańska, „Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość”
Inna strona Ameryki
Czytelnik dowie się tu wiele o źródłach dzisiejszych amerykańskich bolączek, wśród których na pierwszy plan wybija się nadal nierozliczona kwestia niewolnictwa.
materiały prasowe

Ku Klux Klan wciąż istnieje. To pierwsze, choć nie jedyne zaskoczenie związane z reportażem Katarzyny Surmiak-Domańskiej „Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość”. Już na początku bowiem dowiadujemy się, że organizacja powstała dla zgrywy, tyle że z czasem żart wymknął się spod kontroli, a dzisiejszy Klan niewiele wspólnego ma z tym, którego bali się Afroamerykanie po wojnie secesyjnej, ani z tym, który w latach 20. XX w. niemal zdominował amerykańską rzeczywistość, stając się jedną z pierwszych nowoczesnych korporacji z mocnym zapleczem lobbystycznym. Aktualnie Klanów istnieje mnóstwo, ale tych ważniejszych jest ok. 20. Wciąż hołdują tym samym rytuałom i opierają się na składkach. Nadal głoszą rasistowskie przesłanie, choć dziś czynią to subtelniej, bo posługują się określeniami takimi jak „probiały” czy „prochrześcijański”.

Katarzyna Surmiak-Domańska, Ku Klux Klan. Tu mieszka miłość, Czarne, Wołowiec 2015, s. 296

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną