Recenzja komiksu: Marcin Kołodziejczyk, Marcin Podolec, „Morze po kolana”

Konfesjonał na przystanku
Dla tych, którzy znają polską prowincję, album Podolca i Kołodziejczyka nie będzie zaskoczeniem. Potwierdzi to, co o niej już wiedzą.
mat. pr.

Wbrew temu, co głosi wydawniczy blurb („Uwaga! Tego jeszcze nie było”), połączenie komiksu i reportażu nie jest niczym nowym. Na Zachodzie ma ponad 20-letnią tradycję, własny kanon i gwiazdy, jak Joe Sacco, Igort czy duet Matt Bors&David Axe. Na rodzimym podwórku też dochodziło już do udanych wspólnych projektów dziennikarzy i rysowników (cykl „W-WA” czy rysunkowe wywiady tria Truściński, Kwaśniewski i Kłoś). Niemniej „Morze po kolana” to ciekawy przykład tzw. comics journalism, ale przede wszystkim dlatego, że reporter Marcin Kołodziejczyk i rysownik Marcin Podolec mają podobną wrażliwość.

Marcin Kołodziejczyk, Marcin Podolec, Morze po kolana, Wielka Litera 2016, s. 158

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną