Recenzja książki: Wojciech Orliński, „Lem. Życie nie z tej ziemi,”

Ad Lem
Do wszystkich pomysłów, którymi Stanisław Lem wyprzedził swoje czasy w prozie SF, wypada dziś dorzucić jeszcze jeden: skrupulatną kontrolę własnego wizerunku i biografii.
materiały prasowe

Do wszystkich pomysłów, którymi Stanisław Lem wyprzedził swoje czasy w prozie SF, wypada dziś dorzucić jeszcze jeden: skrupulatną kontrolę własnego wizerunku i biografii. Dlatego dziennikarz Wojciech Orliński, wcześniej autor literackiego leksykonu „Co to są sepulki? Wszystko o Lemie”, biorąc się tym razem za opowieść o życiu pisarza, miał nie lada kłopot. Jak opisać naprawdę wszystko, włącznie ze sprytnie pomijanymi przez Lema wątkami wojennej tragedii jego żydowskiej rodziny we Lwowie, a potem subtelnościami stosunku pisarza do władzy ludowej? Bierze tu całą dostępną literaturę – niemałą, ale pełną luk i niedopowiedzeń – i zaczyna analizować życiorys autora „Solaris” z akcentem na te najbardziej newralgiczne momenty. Na wstępie mruga okiem do czytelnika, pokazując, że będzie unikał fabularyzowania, a później niemal na każdej stronie spekuluje i interpretuje. I w tym tkwi największa siła tej biografii.

Wojciech Orliński, Lem. Życie nie z tej ziemi, Czarne/Agora, Wołowiec/Warszawa 2017, s. 440

Książka do kupienia w sklepie internetowym Polityki.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj