Walka z czasem

Wydawca najnowszej encyklopedii PWN „Fakty i liczby” zachęca do lektury swojego dzieła nazywając je najszybszą podręczną wyszukiwarką informacji. Oferuje ponad 300 tys. sprawdzonych danych. Obie deklaracje zobowiązują, czy wytrzymają próbę krytycznej lektury?

Obszerną część encyklopedii zajmują informacje o państwach świata. Autorzy zdecydowali, że warto podać zarówno informacje ponadczasowe, np. dane geograficzne, jak i dane aktualne, o tempie wzrostu gospodarczego i najwyższych władzach. Tyle tylko, że aktualne w tym przypadku oznacza stan na 2004 r., w najlepszym przypadku 2005. Po to więc, by sprawdzić, kto naprawdę jest dziś premierem Korei Południowej, lepiej sięgnąć do Internetu.

Nie czepiajmy się jednak szczegółów, obok kilku nieaktualnych premierów czytelnik dostaje jeszcze dziesiątki tysięcy innych informacji. Co ważniejsze, encyklopedia jest bogato ilustrowana (choć wydawca zrezygnował z koloru). Eleganckie infografiki pozwalają lepiej zrozumieć, jak wygląda boisko do piłki nożnej i sama piłka. Kto już to wie, może nie znać anatomicznych szczegółów człowieka lub tego, jak działa pocisk samonaprowadzający.

Jak każda encyklopedia „Fakty i liczby” nie są przeznaczone do lektury przed snem, ale jako kompendium na biurko, by służyć pomocą, gdy jakaś informacja wypadnie z głowy, np. wielkość światowego wydobycia boksytów. Do danych dociera się rzeczywiście dosyć łatwo i szybko, więc deklaracja wydawcy nie jest bez pokrycia.

Niestety, trochę gorzej z selekcją niektórych przynajmniej informacji. Tabela przedstawiająca historię techniki komputerowej kończy się na 1984 r., kiedy to na rynek wszedł Apple Macintosh. Za rok powstania WWW encyklopedia podaje 1991, ale brakuje informacji o kluczowym etapie – prezentacji założeń systemu – w marcu 1989 r. Podobnie z Internetem – pierwsza, historyczna transmisja miała miejsce w 1969 r., podany w encyklopedii 1986 r. był ważnym etapem upowszechniania technologii już dojrzałej. Rozumiem, dlaczego w osiągnięciach technicznych pojawia się błękitny laser półprzewodnikowy, ale nie rozumiem dlaczego w 2001 r.

Wydawnictwo Naukowe PWN podjęło się heroicznego wyzwania, podejmując walkę z bezwzględnym czasem i bezczelnym Internetem. Mimo wymienionych zastrzeżeń wydawcy należą się słowa uznania. Warto bowiem pamiętać, że w Polsce ciągle blisko 60 proc. ludzi nie korzysta i nie zamierza korzystać z Internetu, a z tych, co korzystają, większość ciągle nie ma dostępu do szybkiego łącza. Siłą rzeczy skazani są więc na „analogowe” źródła informacji.

Fakty i liczby, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2006, s. 1030
  
  

  

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj