szukaj
Drąż i burz
Polska nie jest narodem wybranym?

Przez protekcję się urodził,/przez protekcję do szkół chodził,/przez protekcję dyplom dostał,/przez protekcję wielkim został,/przez protekcję szukał żony,/przez protekcję zbił miliony,/ protekcji brał ciągłe lekcje,/nawet umarł przez protekcję”.

Tę fraszkę anonimowego autora z 1870 r. wynalazł Ludwik Stomma i okrasił nią swój szkic „Hojność i bezinteresowność”. W ten prosty sposób autor obala mit o szlachetności i bezinteresowności dawnych Polaków. A nam unaocznia, że korupcja i nepotyzm to nie skaza wyłącznie dzisiejszej doby.

Nowa książka Stommy nosi tytuł "Polskie złudzenia narodowe. Księgi wtóre". Stomma, tak jak w tomie pierwszym, demitologizuje i strąca z piedestału wszystkie pojęcia mające unaocznić Polakom, że są narodem wybranym. Jednocześnie przewrotny autor z wielką frajdą pisze dobrze o zjawiskach, ludziach i organizacjach, które w polskiej historiografii i mitologii zawsze odgrywały rolę czarnego luda. Nie szczędzi więc pochwał Krzyżakom, którzy co prawda ogniem i mieczem pustoszyli północno-wschodnie regiony Polski, niecnie zawładnęli Gdańskiem, lecz przecież wdrażali zarówno nowe techniki wojowania, budowania, a także gospodarowania. Podobnie rzecz się miała z Prusakami. Prusacy bowiem, w odróżnieniu od innych narodowości tworzących wielkie Niemcy, nie tylko kpili z rodzącego się ruchu hitlerowskiego, ale później to oni właśnie stanowili jądro spiskowe prowadzące do zamachów na führera.

W kolejnych rozdziałach Ludwik Stomma rozprawia się z polskim snobizmem na arystokrację, udowadniając, że w Polsce prawnie arystokracja nigdy nie istniała. W dodatku w okresie międzywojennym Sejm odebrał prawo do tytułów hrabiowskich, baronowskich i innych powszechnie kupowanych bądź nadawanych przez zaborców. Mimo to po zmianach ustrojowych w 1989 r. arystokracja polska nie tylko odżyła, ale rozrosła się. Dwa rozdziały autor poświęcił kwestiom żydowskim. Powinni je przeczytać politycy zarówno z LPR, jak i Samoobrony, a także znacznej części PiS.

Cała książka warta jest lektury. Jednych zbulwersuje, innym potwierdzi ich własne poglądy, do których nie śmieli się głośno przyznawać.
 

Ludwik Stomma, Polskie złudzenia narodowe. Księgi wtóre, Wyd. Sens, Poznań 2007, s. 183
 

     

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj