Recenzja książki: Jacques Ranciere, "Estetyka jako polityka"

Kolejny projekt sztuki zaangażowanej
Nie wolno się zniechęcać.

Friedrich Schlegel zapisał w swoim notatniku, że należy filozofować o sztuce, ale najpierw należy coś o sztuce wiedzieć. To uwaga stała się przekleństwem estetyki filozoficznej, której często uciekał gdzieś przedmiot rozważań, a uwagę myśliciela przyciągały zjawiska dawno już przebrzmiałe (przykładu dostarcza choćby Roman Ingarden).

Powiem od razu - książka Rancière'a tych zagrożeń unika. Autor bowiem swobodnie porusza się po trudnych do przeprowadzenia liniach pomiędzy historią sztuki i humanistyki, filozofią i sztuką współczesną.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną