szukaj
Rockwoman Patti
Płyta dojrzałej artystki. U nas się nie przyjmie.

Po pewnym rozczarowaniu, jakim był album Marka Knopflera, sięgnąłem po inne premierowe wydawnictwo – nową płytę Patti Scialfa. Jej nazwisko w Polsce mało komu się kojarzy, a jeżeli już, to raczej z Brucem Springsteenem, któremu śpiewała chórki i za którego wyszła za mąż. Patti jednak konsekwentnie wraca do studia z własnym materiałem i oto mamy trzecią w jej solowym dorobku płytę „Play It as It Lays”.

Cóż za miła niespodzianka po nieco bezbarwnym Knopflerze! Od pierwszego tytułu („Looking For Elvis”) wiemy, że mamy do czynienia z prawdziwą rockwoman. Patti bawi się swoją muzyką – warto choćby zwrócić uwagę na chórek w piosence „Like Any Woman Would”, żywcem wzięty z przebojów amerykańskich „girl groups” sprzed pół wieku. Generalnie mamy tu do czynienia z bardzo amerykańską mieszaniną rocka, bluesa, folku i licho wie czego jeszcze, dającą coś, co wygodnie nazwano „americana”. Owszem, tu i ówdzie słychać, że Patti dużo słucha muzyki męża, ale daleki jestem od podejrzeń o artystyczny nepotyzm.

Bardzo dobra płyta dojrzałej artystki. U nas się nie przyjmie.
 

Patti Scialfa, Play It as It Lays, Sony/BMG 2007
 

  
 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj