Znowu Dylan
Gitarowe „grzanie” bez udziwnień.

Zacznę od pretensji. Z niewiadomych przyczyn redakcja zaniżyła moją ocenę opisywanego tu poprzednio trzypłytowego wydawnictwa Boba Dylana „Dylan”. Mam szereg dowodów na to, że wystawiłem „Dylanowi” bezapelacyjną szóstkę i zdania nie zmieniam, gdyż jest to artysta niezwykły. Uprzejmie proszę o niekorygowanie moich ocen. Byłem kiedyś belfrem i coś z tych czasów we mnie zostało.

Tytuł tej notki dotyczy nie tylko powyższej reklamacji, ale również nowej płyty zespołu Mountain. Weterani amerykańskiego mocnego rocka, Leslie West i Corky Laing, postanowili zaznaczyć swą trwającą już blisko czterdzieści lat obecność na rynku muzycznym płytą „Masters of War”. Znajdziemy na niej dwanaście piosenek skomponowanych przez... Boba Dylana. Wśród klasycznych tytułów mamy tu „ciężką” wersję „Blowin’ In the Wind”, a także opracowania takich dziełek jak „Subterranean Homesick Blues”, „The Times They Are A-Changin’” czy „Mr. Tambourine Man”. Żeby jeszcze wzmocnić ofertę i zaciekawić szersze grono odbiorców, West i Laing zaprosili do współpracy przy dwóch utworach Warrena Haynesa z Gov’t Mule, a tytułowy utwór „Master of War” zaśpiewał Ozzy Osbourne.

Jeżeli ktoś lubi Dylana i klasyczne gitarowe „grzanie” bez udziwnień i sampli – to płyta dla niego.
 

Mountain, Masters of War, Big Rack Records 2007 

  
  

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj