Jak zwykle nienowoczesny, bardzo dobry Randy Newman
Dla starych i młodych muzycznych konserwatystów.

Randy Newman to niemłody już (65) amerykański, a nawet bardzo amerykański kompozytor, pianista, autor i wokalista. Piszę „bardzo amerykański”, gdyż jego popularność w USA jest dużo większa, niż może nam się wydawać. Newman nie tylko tworzy piosenki, on również bardzo wyraziście, czasem satyrycznie, czasem publicystycznie, komentuje w nich obserwowany przez siebie świat, głównie amerykański. U nas ostatnio można go regularnie usłyszeć w telewizji, gdzie wykonuje czołówkową piosenkę w serialu „Detektyw Monk”.

Jego pierwsza, autorska płyta, zatytułowana po prostu „Randy Newman”, ukazała się dokładnie 40 lat temu. Newman, nie bacząc na upływ czasu, przetrwał wszelkie mody i nadal pozostaje istotną postacią tamtejszego rynku muzycznego. Nie atakuje słuchaczy wciąż nowymi propozycjami – jego poprzedni album ukazał się dziewięć lat temu. Teraz mamy kolejną płytę – „Harps and Angels”. Znowu Newman taki jak zawsze: dowcipny, złośliwy i nienowoczesny. Ale niech nie martwią się ci, którzy nie znają angielskiego. Muzyka jest świetnej jakości, z elementami ulubionych przez artystę staromodnych stylów, takich jak dixieland, ragtime, jazz nowoorleański. Dla starych, średnich i młodych muzycznych konserwatystów.
 

Randy Newman, Harps and Angels, Nonesuch 2008 

  
 

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj