Agresję mamy w genach, ale dzięki cywilizacji jesteśmy łagodniejsi niż nasi przodkowie
Kultura na agresję
Natura czy kultura? Naukowcy zdecydowali, że agresję mamy w genach, ale z upływem wieków stajemy się coraz łagodniejsi.
Unofficial: Banksy/Facebook

Skłonność do przemocy mamy w genach, tylko kultura i penalizacja morderczych skłonności wobec pobratymców sprawia, że jesteśmy łagodniejsi od innych naczelnych.

W naturze przemoc wewnątrzgatunkowa jest wszechobecna. Szczególnie żyjące w stadach ssaki są agresywne wobec pobratymców. Walki o terytoria i samice, a nawet kanibalizm czy mordowanie potomków, to zjawiska powszechne w naturze. Człowiek też nie jest wzorem łagodności, jeśli spojrzymy na liczbę wojen domowych, jakie prowadził, czy zabójstw, jakich się dopuścił, by objąć władzę.

Długo panowało wyobrażenie o „złotym wieku” – dawnych czasach szczęśliwości i raju na ziemi, kiedy to „szlachetny dzikus” (człowiek prehistoryczny) żył w zgodzie z naturą. Pojawiła się teoria o istnieniu bezkrwawych rządów kobiet (matriarchatu) czy nastawionych pokojowo cywilizacjach (np. w Dolinie Indusu lub na Krecie). Piękna wizja padła, bo jak wykazały badania, społeczeństwa nieznające żadnej przemocy nie istniały, a natura na pewno nie jest łagodna i współczująca, co oznacza, że agresja wobec pobratymców wpisana jest w nasze DNA i dzieje. Nieprzypadkowo mord pojawia się we wszystkich religiach świata (w Biblii pierwszym zbrodniarzem jest Kain – bratobójca).

Niby do największych masakr ludzkości doszło w XX w., mimo to statystyki dowodzą, że człowiek robi się coraz łagodniejszy. Wszystko za sprawą kultury, coraz ostrzejszych przepisów prawnych penalizujących zbrodnię przeciwko innym ludziom oraz instytucji chroniących słabszych. Jako pierwszy forsował tę myśl w XVII w. filozof Thomas Hobbes, ostatnio powoływał się na nią amerykański psycholog Steven Pinker, a teraz hiszpańscy potwierdzili to kolejnymi badaniami statystycznymi naukowcy z Estación Experimental de Zonas Áridas w Almería (Hiszpania).

Jak napisał w „Nature” szef badań José María Gómez, przemoc była tak samo częsta w prehistorycznych społecznościach homo sapiens, jak u innych naczelnych, bo jesteśmy tak samo skłonni do przemocy jak nasi najbliżsi kuzyni, a morderstwo i zabójstwo są naszym ewolucyjnym dziedzictwem. Hiszpańscy badacze najpierw przebadali stopień przemocy wobec przedstawicieli tego samego gatunku u ssaków (zabójstwa dzieci, kanibalizm czy walki o rewir) i naliczyli 4 miliony udokumentowanych zabójstw u 1024 gatunków. Okazało się, że morderstwa zdarzają się nawet wśród zdawałoby się łagodnych koni czy chomików. Zgodnie z przewidywaniami agresywniejsze okazały się ssaki żyjące w grupach i chroniące swojego terytorium, ale średnio jeden na 300 osobników mordowany jest przez swojego pobratymca, liczba ta wzrasta wyraźnie w przypadku naczelnych (np. szympansów) i wynosi dwie ofiary zabójstw na 100.

Analiza 600 przykładów przemocy w pradziejowych społeczeństwach (z których najstarsze sięgają 50 tys. lat) pozwoliła hiszpańskim badaczom wyciągnąć wnioski na temat przemocy u wczesnych społeczności homo sapiens, u których stopień agresji wobec pobratymców był identyczny jak u naczelnych. Zmieniał się on jednak wraz z upływem czasu, bo nawet jeśli pierwotnie ofiary zabójstw sięgały 2 proc. populacji, potem ich odsetek mógł nawet przybrać na sile, by w ciągu ostatnich dwóch wieków wyraźnie spaść. Źródłem tych zmian są kultura i organizacje państwowe, to one hamują nasze wrodzone, mordercze skłonności.

Opublikowane badania potwierdzają to, co wiemy od dawna, problem w tym, że powoływanie się na pradziejowe „morderstwa” nie jest do końca przekonujące. Jeśli badacze natrafiają na masowe groby ze szczątkami wielu ludzi, zamordowanych w trakcie zbrojnej napaści, czego dowodzą groty strzał w kościach, roztrzaskane czaszki czy powiązane członki, jak w liczącym 14 tys. lat grobie w Dżebel Sahaba w Nubii czy młodszym o 2 tys. lat Nataruk w Kenii, przemoc jest oczywista, jednak gdy mamy do czynienia z pojedynczymi osobami – już nie. Dowiedzenie, że zginęły od urazów spowodowanych przez innego człowieka, a nie w wyniku nieszczęśliwego wypadku, nie zawsze jest tak proste. Do tego w przypadku bardzo starych kości dochodzi problem uszkodzeń, które pojawiły się już po śmierci. Co prawda mają one inne wzorce pęknięć niż złamania, do jakich doszło za życia, ale badacze często je ignorują, bo lepiej odkryć „najstarsze morderstwo świata” niż kolejny nieszczęśliwy wypadek.

A zatem statystyki dotyczące ludzkiej agresji w pradziejach są trochę naciągane. Z drugiej jednak strony dane z czasów historycznych są bardziej wiarygodne i faktycznie dowodzą, że kultura i prawo szlifują nasze mordercze skłonności, co nie zmienia faktu, że czasami w dość spektakularny sposób dają o sobie znać.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj