Z czego żyją najbogatsze gminy w kraju?
Gminne kwiatki
Kończy się właśnie proces, w którym główną oskarżoną jest Kazimiera T., przez 19 lat wójt Kleszczowa. Afery i skandalu pewnie by nie było, gdyby nie fakt, że to najbogatsza gmina w kraju.
Kleszczów świetnie prosperuje, bo dopóki dymią kominy Bełchatowa, pieniędzy w budżecie gminy nie zabraknie.
Piotr Kamionka/Reporter

Kleszczów świetnie prosperuje, bo dopóki dymią kominy Bełchatowa, pieniędzy w budżecie gminy nie zabraknie.

Mieszkańcy nazwali aferę gruntową, a niektórzy – jak Witold M. – czują się nią osobiście poszkodowani. Występowali nawet w sądzie jako oskarżyciele posiłkowi. Z początku nic na przekręt nie wskazywało. Ot, pani wójt rozpytywała sąsiadów, czy nie sprzedaliby ziemi jej synowi. Chciała ją zalesić i wziąć na to unijne pieniądze. Sąsiadów taki sposób dorobienia do pensji nie oburzał. Jak Unia daje, to trzeba brać.

Dzięki zrozumieniu społeczności lokalnej, rodzinie pani wójt udało się wykupić spory kawałek ornego gruntu. Ziemię od sąsiadów Kazimiera T. zaczęła kupować jeszcze przed wejściem do Unii, czyli w 2003 r., a ostatniej transakcji dokonała w 2009 r. Cały ten czas kierowała też gminą.

Okazało się jednak, że ani pani wójt, ani też nikt z jej rodziny nie zamierza na kupionych gruntach rolnych sadzić sosen czy dębów za unijne pieniądze. Wręcz odwrotnie, wójt poczyniła starania, aby ziemię odrolnić, czyli zamienić grunty na budowlane (w przypadku niskiej klasy gruntu może to robić sama gmina), co spowodowało zasadniczy wzrost ich wartości rynkowej.

Ale szlag trafił społeczność dopiero wtedy, gdy – już w postaci działek budowlanych – gmina Kleszczów, reprezentowana przez wójt T., odkupiła od rodziny T. skupione przez nią od sąsiadów grunty. Płacąc za nie nieporównywalne z cenami zakupu pieniądze.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj