szukaj
8 osób ma tyle pieniędzy co biedniejsza połowa ludzkości. I te nierówności będą rosły
Nierówności, czyli gra o wszystko
Jak co roku Oxfam przedstawił dane dotyczące nierówności majątkowych na świecie. Jak co roku widać, że nierówności się pogłębiają. Jak co roku nie ma innej możliwości, niż mówić o tym głośno.
CEO dużej amerykańskiej spółki giełdowej zarabia rocznie tyle, co 10 tys. ludzi zatrudnionych w fabryce tekstyliów w Bangladeszu.
Vitaly/Unsplash

CEO dużej amerykańskiej spółki giełdowej zarabia rocznie tyle, co 10 tys. ludzi zatrudnionych w fabryce tekstyliów w Bangladeszu.

Garść najważniejszych faktów z tegorocznego raportu: ośmiu ludzi na świecie dysponuje majątkiem porównywalnym z zasobami biedniejszej połowy ludzkości. CEO dużej amerykańskiej spółki giełdowej zarabia rocznie tyle, co 10 tys. ludzi zatrudnionych w fabryce tekstyliów w Bangladeszu. W ciągu następnych 20 lat 500 superbogaczy przekaże 2,1 biliona dolarów (dla wyjaśnienia: nasz bilion i anglosaski „trillion” ma dwanaście zer). To więcej niż PKB Indii, gdzie żyje 1,3 mld ludzi. I tak dalej, i tak dalej. Tu link do całego raportu.

Jakie są przyczyny nierówności na świecie?

Problem oczywiście nie jest nowy. Mielimy go przecież już od dobrych kilku lat. Były więc i głośne publikacje ekonomistów Anthony’ego Atkinsona, Thomasa Piketty’ego czy Emmanuela Saeza, pokazujących, że problem nierówności niesamowicie przyspieszył w tzw. epoce neoliberalnej (1970 do dziś). Były też raporty międzynarodowych instytucji finansowych (MFW i Banku Światowego), pokazujące, że tak kolosalne różnice w dystrybucji bogactwa mają negatywny wpływ na gospodarkę. Nowe nie jest już nawet to, że nierówności są jednym z głównych tematów rozpoczynającego się właśnie Światowego Forum Ekonomicznego w Davos.

Przyczyny nierówności mamy już rozpoznane. Wśród nich są: 1. Obserwowane od lat 70. osłabienie pracy względem kapitału. 2. Przyzwolenie rządów i opinii publicznej nawet w krajach najbardziej rozwiniętych na wysokie różnice dochodowe. 3. Spadający poziom opodatkowania bogactwa, zwłaszcza tych na samej górze majątkowej skali. 4. Czy wreszcie obowiązujący model globalizacji, która umożliwia wielkiemu kapitałowi niczym nieskrępowane hasanie po świecie w poszukiwaniu nowych zysków, na czym tracą per saldo zarówno kraje biedniejsze (tylko spróbujcie podnieść opodatkowanie, to natychmiast uciekamy do waszego sąsiada!), jak i rozwinięty świat (cieszcie się, że jeszcze utrzymujemy u was jakiekolwiek miejsca pracy!).

Rozwiązania też są na stole. Wszystko zaczyna się oczywiście w głowach. Zarówno decydentów politycznych, jak i obywateli/wyborców. Pisze o tym również Oxfam, portretując sześć fałszywych założeń, w które wierzy zbyt wielu z nas. Są to m.in.: 1. Przekonanie, że rynek pozostawiony samemu sobie będzie zmniejszał nierówności (choćby poprzez tzw. skapywanie), więc rządy powinny trzymać się z daleka od tego tematu, bo jeszcze popsują. 2. Że korporacje mają prawo minimalizować koszty za wszelką cenę. 3. Czy też wiara w to, że wielkie osobiste bogactwo jest oznaką zdrowia gospodarki.

Dopiero po uporaniu się z tymi fałszywkami można budować konkretne propozycje polityk publicznych służących do zmniejszania nierówności. Jest ich bardzo wiele. Od radykalnych progresywnych podwyżek podatków, poprzez wzmocnienie pracy po np. bezwarunkowy dochód podstawowy. Piszę o nich szerzej w Nowym Atlasie Ekonomicznym.

Co dalej z nierównościami? Jeśli nic się nie będzie działo, będą rosły (bo taka jest logika działania kapitalizmu). Jeśli będą rosły, czekają nas dalsze niepokoje społeczne oraz konflikty. Tak między klasami społecznymi, jak między krajami. To stawka, o którą toczy się tutaj gra.

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj