szukaj
Coraz więcej Polek przechodzi na islam
Pod chustą
Po raz pierwszy w Polsce sprawą muzułmańskiej chusty zajęły się sąd pracy i prokuratura. Z nieoficjalnych obserwacji wynika tymczasem, że niemal codziennie jakaś kobieta w Polsce wkłada chustę, przechodząc na islam.
Religijna wspólnota polskich muzułmanów ma tę szczególną cechę, że z neofickim wręcz uporem trudni się swataniem.
joseasreyes/PantherMedia

Religijna wspólnota polskich muzułmanów ma tę szczególną cechę, że z neofickim wręcz uporem trudni się swataniem.

Pełne nadziei polskie konwertytki liczą, że mąż muzułmanin zrozumie, wesprze duchowo, podzieli się wiedzą i doświadczeniem.
Niko Guido/Vetta/Getty Images

Pełne nadziei polskie konwertytki liczą, że mąż muzułmanin zrozumie, wesprze duchowo, podzieli się wiedzą i doświadczeniem.

Hidżab zakładają zwykle młode, wykształcone Polki, szukające jakiejś sensownej religii, do której podchodzą bardzo serio. Potem w tę religię wchodzą naprawdę głęboko – i nie tylko dlatego, że ciągłe zdobywanie wiedzy jest jedyną drogą, która może je uwiarygodnić w oczach muzułmanów z urodzenia. 

Ale konwertytki czasem bardziej niż religii szukają partnera. Takiego, który się o nie zatroszczy, nie porzuci, będzie szanował. Takie kobiety jak Agnieszka mówią: bez mężczyzny kobieta jest bezradna. Dla Małgorzaty czułość, powściągliwość w wyrażaniu złości, spokój i posłuszeństwo byłyby sednem miłości, uważa, że to, w jaki sposób prorok Mahomet traktował swoje żony i córki, było ujmujące i dawało nadzieję. Małgorzata, przechodząc na islam, była przed trzydziestką, ale niepowodzeń miłosnych miała na koncie sporo. A także znieczulanie problemów alkoholem i narkotykami. Po tych katastrofach i cierpieniach model islamski wydawał się mniej ryzykowny. Nie ma mowy o dotykaniu, całowaniu i seksie przed ślubem. Nie zakochuje się człowiek tak bez sensu – wydawało się jej.

A religijna wspólnota polskich muzułmanów ma tę szczególną cechę, że z neofickim wręcz uporem trudni się swataniem. Niby przypadkiem, niechcący, któraś z kobiet usłyszy od koleżanki o bracie z Egiptu, który szuka żony, i koniec końców zaczynają jej dla niego szukać. Ogłoszenia trafiają czasem na Facebooka. Propozycje typu „fajny brat z Syrii szuka żony, któraś chętna?” – zbierają lajki i pochlebne komentarze.

Swatki muzułmanki – zwykle Polki, konwertytki – są dumne ze swoich osiągnięć, bo to dobry uczynek, za który zostaną nagrodzone w niebie. Gorliwość, z jaką wydają za mąż „nowe”, jest proporcjonalna do zachłanności na „podobanie się Allahowi”, czyli spełnianie jego wizji dotyczącej rozpowszechniania religii. „Nowa siostra”, dziewczyna, która dopiero co została muzułmanką, jest na wagę złota. Świeża krew przeżywa często prawdziwe oblężenie, o którym mogą zamarzyć ich rówieśniczki. Zresztą mniej świeża też; nieważne czy ma się 30 czy 40 lat, jeśli jest się na wydaniu. 

Warszawskie swatki mają na swoim koncie nawet po kilkanaście połączonych par. Co kilka tygodni w warszawskim meczecie przy Wiertniczej przed immamem zawierane jest przynajmniej jedno małżeństwo mieszane między Polką a emigrantem z arabskiego kraju. Jeszcze więcej konwertytek wyjeżdża do rodzinnego kraju pana młodego, aby tam się pobrać. Bo takie są sugestie czy naciski muzułmańskich rodzin. 

Anna

Nosiła chustę przez 6 lat, z dumą, bo to była oznaka niezależnego wyboru i przynależności do religii. Ale zdjęła ją, żeby nie wabić arabskich adoratorów – rozstała się z arabskim partnerem.

Na islam przeszła jako świeżo upieczona magister filologii francuskiej. Odeszła w tamtym czasie od poprzedniego partnera, ojca ich dziecka, i spędziła z małym kilka miesięcy w domu samotnej matki. Na nogi postawił ją Koran, który czytała po francusku. Gdy posłała syna do przedszkola, sama poszła do pracy w szkole językowej. Dorabiała na fuchach z meczetu, wypełniając karty pobytu muzułmańskim imigrantom. Wszystkim to się opłacało, agencje dla cudzoziemców brały 1,5 tys. zł, a dziewczyny z meczetu po 200 zł za osobę, od Malezyjczyków nawet po 100 zł, w hurtowej cenie, bo przeważnie zgłaszało się kilka osób.

Przyszły mąż poprosił o wypełnienie karty dla kolegi. Przyjechał i przywiózł jedzenie. Był bardzo hojny i starał się o względy jej syna. A siostry z meczetu namawiały. Mówiły: Aniu, Munir to taki dobry brat, taki uczynny, taki miły. Ty jesteś samotną matką, potrzebujesz pomocy, opieki. Będzie ojcem dla Antosia, popatrz, jak się mały klei do mężczyzny. Mówiły też: małżeństwo jest bardzo ważne w twojej drodze do Allaha. Zobaczysz, miłość przyjdzie. Będzie wam razem dobrze – inshallah. Czyli – jak Bóg pozwoli. 

 

Czytaj także

W najnowszym numerze POLITYKI

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj