szukaj
Religijność po polsku
W co wierzą katolicy?
Coraz więcej Polaków deklaruje się jako osoby niewierzące, a wiara wierzących przybiera coraz bardziej egzotyczne kształty. Czy to nadal katolicki kraj? Najnowsze badania polskiej religijności przynoszą wyniki zaskakujące i zastanawiające.
To akcja kościelna, która ma zaradzić problemowi nieformalnych związków, które Polacy coraz częściej wybierają. Czy zadziała? Wątpliwe.
Łukasz Dejnarowicz/Forum

To akcja kościelna, która ma zaradzić problemowi nieformalnych związków, które Polacy coraz częściej wybierają. Czy zadziała? Wątpliwe.

Spotkanie młodych chrześcijan w Lednicy koło Gniezna. To w grupie wiekowej 18–24 lat najszybciej ubywa wiernych.
Marek Lapis/Forum

Spotkanie młodych chrześcijan w Lednicy koło Gniezna. To w grupie wiekowej 18–24 lat najszybciej ubywa wiernych.

W ciągu ostatniego dziesięciolecia liczba ludzi chodzących do kościoła zmniejszyła się o 2 mln.
Piotr Kamionka/EAST NEWS

W ciągu ostatniego dziesięciolecia liczba ludzi chodzących do kościoła zmniejszyła się o 2 mln.

Ośrodek CBOS, regularnie i od dawna badający stosunek Polaków do Kościoła i religii, przedstawiając nowe dane, za cezurę przyjął 2005 r. (śmierć Jana Pawła II). Dzięki temu uzyskaliśmy obraz całej „popapieskiej” dekady, a to jest okres na tyle długi, aby zaobserwować głębsze zmiany i tendencje.

Więc najpierw dane ogólne: odsetek Polaków deklarujących się jako wierzący pozostaje niezmiennie wysoki i przekracza 90 proc. Uważamy zresztą, że religijność to jedna z głównych cech, jaką można przypisać Polakowi. W jednym z poprzednich badań CBOS aż 89 proc. respondentów ściśle wiązało polskość z katolicyzmem, a tylko co czwarty był skłonny uznać, że wiara jest ważnym elementem w życiu ogółu Europejczyków. To, że Europę postrzegamy jako zagrożenie dla religijności, widać wyraźnie w odpowiedzi na pytanie (w innej ankiecie), czy zmienia się stopień przywiązania do religii. Już w pierwszych latach po wejściu Polski do Unii osłabienie religijności dostrzegało 17 proc. pytanych. Dziś aż 67 proc. badanych jest przekonanych, że nastąpił spadek znaczenia wiary i Kościoła w życiu Polaków. Liczby zdają się potwierdzać tę opinię.

Spadek religijności 

Z tegorocznego badania CBOS wynika, że Kościół wciąż traci wiernych. W ciągu ostatniego dziesięciolecia liczba ludzi chodzących do kościoła zmniejszyła się o 2 mln. Odsetek uczestniczących w niedzielnych mszach po raz pierwszy spadł poniżej 40 proc. – to dane kościelne. Od 2005 r. liczba osób deklarujących niewiarę podwoiła się z 4 do 8 proc., a liczba osób określających się jako głęboko wierzące spadła z 12 do 8 proc. To niby zmiany niewielkie, ale układające się w wyraźną tendencję. Według CBOS z 58 do 50 proc. zmniejszył się odsetek respondentów regularnie praktykujących, a w ogóle niepraktykujących wzrósł z 9 do 13 proc. Jak na jedną dekadę to sporo.

CBOS bardziej szczegółowo przyjrzało się grupom społecznym, w których spadki religijności są największe. Wszystkie wcześniejsze badania wykazywały, że poziom religijności w wielkim stopniu zależy od struktury demograficznej społeczeństwa: „bardziej wierzący” są ludzie starsi, kobiety i dzieci, natomiast przywiązanie do wiary i Kościoła spada wraz z wykształceniem, zamożnością i wielkością miast, w których mieszkają respondenci. Najświeższe dane potwierdzają ten trend. Wśród osób z wyższym wykształceniem podwoiła się liczba niewierzących (z 7 do 13 proc.), a w ogóle niepraktykujących wzrosła z 10 do 15 proc. Podobnie wyglądają te dane, jeśli chodzi o mieszkańców największych miast. Tu także podwoiła się liczba niewierzących, a grupa osób deklarujących regularne uczestnictwo w praktykach religijnych jest już mniejsza niż praktykujących okazjonalnie. 23 proc. deklaruje zupełny brak zaangażowania w religijne praktyki. Jeśli chodzi o podział wiekowy, największe spadki widać w grupie 18–24 lata. Od 2005 r. o 8 pkt proc. wzrosła liczba niepraktykujących młodych ludzi, a odsetek niewierzących wzrósł z 6 do 15 proc. To nie jest dobry prognostyk dla Kościoła.

Te dane ilościowe, choć pokazują powolną sekularyzację Polski, nie dają jeszcze powodów do bicia w dzwony alarmowe. Kościół katolicki wciąż jest w Polsce potęgą, przynajmniej na poziomie deklaracji wiernych. W ciągu minionej dekady dokonała się jednak zasadnicza zmiana jakościowa. Można wręcz mówić o swoistej rewolucji, po raz pierwszy tak dobrze zobrazowanej w badaniu socjologicznym. Otóż jeszcze w 2005 r. 66 proc. Polaków deklarowało, że jako wierzący stosują się do wskazań Kościoła. Dziś twierdzi tak tylko 39 proc.! Z 32 do 52 proc. przybyło tych, którzy mówią, że wierzą na swój własny sposób (stosując czasem zadziwiające mieszanki różnych wierzeń i elementów popkultury). Wiara wyraźnie się prywatyzuje i indywidualizuje. A tempo tych zmian może szokować.

Pojawia się zresztą pytanie, na ile Polacy deklarujący się jako katolicy są jeszcze naprawdę katolikami? Bycie katolikiem oznacza (powinno oznaczać?) znajomość oraz akceptację nauki Kościoła i religijnych dogmatów, i obrządków. A z badań CBOS wynika, że jest z tym źle i coraz gorzej. Najwięcej respondentów, bo aż 82 proc., deklaruje wiarę w to, że Bóg wysłuchuje modlitw (ale widać ta wiara nie jest zbyt intensywna, bo regularnie modli się mniej niż połowa katolików). 70 proc. wierzy w Sąd Ostateczny, w cuda i w to, że człowiek ma nieśmiertelną duszę, ale 36 proc. jest przekonanych, że mają ją także zwierzęta. Więcej osób (66 proc.) akceptuje niewywodzącą się z nauki Kościoła wiarę w przeznaczenie, istnienie dobrego lub złego losu, horoskopy i talizmany niż w katolickie dogmaty, takie jak zmartwychwstanie zmarłych (62 proc.), obciążenie grzechem pierworodnym (59 proc.) czy piekło (56 proc.). Blisko jedna trzecia respondentów zadeklarowała wiarę w wędrówkę dusz.

„Okazuje się, że odsetek dorosłych Polaków, którzy wierzą we wszystkie omawiane elementy wiary katolickiej (...), wynosi obecnie 35 proc. Jeśli od tej grupy odliczymy tych, którzy wierzą w przynajmniej niektóre elementy wierzeń pozachrześcijańskich, to odsetek ten zmniejszy się do zaledwie 5 proc. Uważanie się za wierzącego, a nawet regularne uczestnictwo w praktykach religijnych nie dość, że często nie oznacza akceptacji wielu podstawowych prawd wiary, to nierzadko wiąże się z uznawaniem przekonań niezgodnych z nauczaniem Kościoła” – pisze w podsumowaniu badań Rafał Boguszewski.

 

Czytaj także

W najnowszym numerze POLITYKI

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj